Dwa UAV-y (bezzałogowe statki powietrzne) przekroczyły rosyjskie granice z Litwą i Łotwą, a jeden z nich uderzył w magazyn ropy naftowej w Rzeżycy. Znajdowały się tam na szczęście puste zbiorniki. Agencja LETA podała, że na miejscu służby (łotewska policja i straż pożarna) zabezpieczyły szczątki drona.
Szef resortu spraw zagranicznych Ukrainy – Andrij Sybiha – poinformował na platformie X, powołując się na wyniki śledztwa, że incydent był „skutkiem rosyjskiej walki elektronicznej, której celem było przekierowanie ukraińskich dronów z dala od Rosji”. Szef MSZ zapewnił, że Kijów jest gotowy na współpracę z krajami bałtyckimi i Finlandią, by tego typu zdarzenia nie miały już miejsca w przyszłości. Zasugerował, że do Rygi pojechać mogą ukraińscy eksperci, by w tym pomóc.
Łotewski minister podał się do dymisji
Szefowa łotewskiego rządu po incydencie zażądała od szefa MON, by podał się do dymisji. Sprūds – jak poinformowała agencja Reutera – w niedzielę (10 maja) złożył rezygnację. Siliņa zarzucała mu, że „systemy przeciwdronowe nie zostały uruchomione wystarczająco szybko”. Po dymisji Sprūdsa na jego następcę powołany został pułkownik łotewskiej armii – Raivis Melnis.
Wcześniej (w czwartek – 7 maja) Łotwa i Lita zwróciły się do NATO z apelem. Kraje chcą, by Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego wzmocniła obronę powietrzną w regionie. Dyplomaci z Rygi wezwali też po zdarzeniu chargé d'affaires ambasady Rosji i wręczyli mu notę protestacyjną.
Dowódca łotewskich sił zbrojnych – generał Kaspars Pudans – przyznał na antenie telewizji LTV, że wojskowe systemy radarowe i czujniki nie wykryły pierwszego bezzałogowca, co odbiło się szerokim echem. Armia bada obecnie, czy państwowa obrona powietrzna na wschodniej granicy jest wystarczająco skuteczna wobec zagrożeń związanych z wojną w Ukrainie.
Czytaj też:
Rok temu kardynał Robert Francis Prevost został papieżem. „Zaskoczyła mnie jego naturalność”Czytaj też:
Powietrzna blokada dla Fico ws. Rosji. Trzy państwa powiedziały „nie”
