Dorota Wellman: Nie widzę w Tusku zbawiciela, a o Hołowni jako polityku nie wiem nic

Dorota Wellman: Nie widzę w Tusku zbawiciela, a o Hołowni jako polityku nie wiem nic

Dorota Wellman
Dorota Wellman / Źródło: Newspix.pl
Rządzący naprawdę coraz bardziej się panoszą, a my znowu stajemy się społeczeństwem przypominającym stado baranów, praktykujemy milczenie owiec – mówi „Wprost” Dorota Wellman. Dziennikarka komentuje bieżące wydarzenia polityczne, w tym powrót Donalda Tuska i ministerialny plan polegający na „ugruntowaniu dziewcząt do cnót niewieścich”.

Wprost: Jak u pani z „cnotami niewieścimi”?

Dorota Wellman: Trochę się martwię, bo wypadam słabo. Bardzo słabo. Po pierwsze nie jestem posłuszna, zresztą nigdy nie byłam, nieposłuszeństwo charakteryzuje mnie od dzieciństwa. Po drugie, nie jestem uległa. Kolejna cnota odpada. Skromna tylko bywam. Nie do końca jestem wierząca, to też niedobrze. Nie jestem osobą, która nie posiada własnego zdania. Owszem, gotuję i robię to bardzo dobrze, ale na przykład urodziłam niestety tylko jedno dziecko, nie spełniłam oczekiwań dotyczących troski o przyrost naturalny. Wstydliwa w ogóle nie jestem. Doszłam więc do wniosku, że po prostu nie jestem niewiastą.

To, co o „cnotach niewieścich” powiedział jeden z doradców ministra edukacji rzeczywiście ma gigantyczny potencjał memotwórczy i nie dziwi, że wywołało taką falę ironii, ale i oburzenia rzecz jasna.

Szczerze? Pierwsza myśl, która pojawiła się z mojej głowie po tym, jak zapoznałam się z ministerialnym planem na edukację była taka, że na całe szczęście mam dorosłe dziecko i nie będzie mu nikt wtłaczał do głowy rzeczy absurdalnych. Bo pewnie musiałby chodzić na takie lekcje, a ja w domu musiałabym odkręcać informacje, których pewnie ktoś kazałby mu się uczyć na pamięć.

Zatem biedne są dzieci w wieku szkolnym. Będą musiały znosić to, że ktoś wymaga od nich, by uważały to, co w szkole słyszą, za jedyną słuszną ideę.

Ale jak ta „nowa” szkoła będzie wyglądała, trudno sobie wyobrazić. Nie chciałabym cały czas powtarzać, że cofamy się w rozwoju, cofamy się do średniowiecza…

Ostatnio często można to słyszeć, zewsząd.

Przecież kiedyś nasza szkoła uchodziła za szkołę nowoczesną, rozwijającą, a dziś tonie w mrokach średniowiecza, przypomina szkołę w ciemnogrodzie.

Źródło: Wprost
-
 4

Czytaj także