Inflacja w Polsce nie 6, a 600 proc.? Prof. Bugaj: Spiralę nakręcają „tłuste koty”, o których mówił Kaczyński

Inflacja w Polsce nie 6, a 600 proc.? Prof. Bugaj: Spiralę nakręcają „tłuste koty”, o których mówił Kaczyński

Prof. Ryszard Bugaj
Prof. Ryszard Bugaj / Źródło: Newspix.pl / Jacek Herok
– Wiele grup zawodowych mówi: „my nie jesteśmy od macochy, jeżeli mówicie, że jest dobrze, jeżeli pozwalacie, żeby wasi ludzie opływali we wszystko, to nam też dawajcie kasę” – ocenia ekonomista Ryszard Bugaj, komentując obecny wzrost inflacji. W rozmowie z „Wprost” wracamy też do 600-procentowej inflacji z czasów Leszka Balcerowicza i szukamy sposobów na ograniczenie tej obecnej.

Wprost: Inflacja zjada nasze pensje i oszczędności. 500 plus to już praktycznie jest „300 plus”. Drożeje prąd i gaz – takie alarmujące informacje pojawiają się ostatnio prawie co dnia. Czy rząd powinien już zacząć walczyć z inflacją?

Ryszard Bugaj: Niemal 6-procentowa inflacja jest niepokojąca, ale bardziej niepokojąca jest rozkręcająca się spirala cenowo-płacowa. Mamy coraz więcej konfliktów płacowych i są one coraz ostrzejsze. Rząd stara się zachować twardo, ale w niektórych miejscach trochę ustępuje – i trudno mu się dziwić. Jeżeli jednak wejdziemy ostro w spiralę cenową-płacową, to wtedy inflacja może okazać się trudna do okiełznania.

Co zarobić, żeby ta spirala się nie nakręcała?

Moim zdaniem konieczne byłoby zawarcie umowy społecznej ze związkami zawodowymi. W tej chwili o swoje walczą oddzielnie różne grupy zawodowe – strajkami, zwolnieniami lekarskimi etc. Gdyby rząd chciał się temu przeciwstawić, to powinien poszukać związków gotowych do porozumienia całościowego, uzgodnienia stanowiska, które zapobiegłoby nakręcaniu tej spirali.

To w ogóle jest możliwe, skoro rząd ciągle opowiada o świetnej kondycji budżetu i co rusz dokłada pieniądze różnym grupom?

Myślę, że największy problem dla rządu stanowi fala informacji o „skoku na kasę” krewnych i znajomych rządowego królika.

Wiele grup mówi: „my nie jesteśmy od macochy, jeżeli mówicie, że jest dobrze, jeżeli pozwalacie, żeby wasi ludzie opływali we wszystko, to nam też dawajcie kasę”.

Chyba tego scenariusza chciał uniknąć Jarosław Kaczyński, kiedy mówił o „tłustych kotach”, no ale efekty tego mówienia były mizerne. Tym bardziej, że prezes PiS musi kupować nawet pojedynczych posłów, żeby utrzymać spójność większości rządzącej. I to jest problem. Z tego powodu obawiam się, czy skuteczna walka ze spiralą płacowo-cenową zostanie podjęta.

Artykuł został opublikowany w 40/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 27

Czytaj także