Dwa sylwestrowe morderstwa. „On się nadział na ten nóż”

Dwa sylwestrowe morderstwa. „On się nadział na ten nóż”

Policja
Policja / Źródło: Shutterstock / Grzegorz Czapski
Najpierw młodzi mężczyźni kłócili się na balkonach o sylwestrowy hałas. To ich tylko rozogniło. W bezpośrednim zwarciu poszły w ruch kuchenne noże. Nowy rok 2021 rozpoczął się w Polsce od dwóch odrębnych, choć zaskakująco do siebie podobnych zabójstw. Jak będzie w tegorocznego sylwestra?

30 grudnia 2020 roku. Za kilkanaście godzin sylwester. W bloku na osiedlu w Nowym Dworze Mazowieckim wynajmuje mieszkanie 35-letni Dawid W.

Z zawodu jest mechanikiem, zarabia brutto 6 tysięcy. Wystarcza, aby urządzić przedsylwestrową „domówkę”. Gościem jest przyjaciel i imiennik gospodarza, młodszy od niego o dwa lata Dawid L. Jemu wiedzie się gorzej. Na budowie zarabia około 2 tysięcy, ma problem z uzależnieniem alkoholowym, dostał skierowanie na mityngi AA.

Im bliżej zmierzchu, tym w lokalu robi się głośniej. Muzyka popowa dudni na cały regulator, mężczyźni przekrzykują się, padają wulgarne wyrazy. Często wychodzą z butelkami alkoholu na balkon, słowo na „k” wiruje w powietrzu. Chwilę po godz. 22 Dawid L. zaczyna odpalać fajerwerki. Ogniste race z hukiem lecą do nieba przy dźwięku rozedrganych szyb. Gdy opadną, przed blokiem pojawi się chmura dymu.

Po wystrzeleniu kolejnej rakiety, z balkonu piętro niżej wychyla się Daniel W.

– Spokój tam, jest cisza nocna! – krzyczy.

Mężczyźni reagują śmiechem. Sąsiad nadal złorzeczy, w końcu grozi Dawidowi L.: – Idę do ciebie!

– To chodź! – słyszy odpowiedzi.

Chwilę później Daniel W. wbiega do obcego mieszkania.

Co działo się potem? Dawid L. podczas przesłuchania w komisariacie przedstawił taką wersję:

Źródło: Wprost
 1

Czytaj także