Rutkowski wyszedł z aresztu

Rutkowski wyszedł z aresztu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Oskarżony m.in. o pranie brudnych pieniędzy i powoływanie się na wpływy w instytucjach znany detektyw i były poseł Samoobrony Krzysztof Rutkowski opuścił areszt w Bytomiu. Wcześniej Sąd Rejonowy Katowice-Wschód zdecydował o uchyleniu wobec niego aresztu za poręczeniem majątkowym w wysokości 80 tys. zł.

Jak poinformował wiceprezes katowickiego sądu Paweł Kornacki, w poniedziałek sąd postanowił przedłużyć areszt, ale jednocześnie zgodził się na jego uchylenie pod warunkiem wpłacenia poręczenia majątkowego do 15 czerwca. Pieniądze te zostały już wpłacone. Rzecznik Aresztu Śledczego w Bytomiu Szymon Siedlecki potwierdził we wtorek, że Krzysztof Rutkowski opuścił bytomski areszt.

Katowicki sąd zastosował wobec Rutkowskiego dozór policji - musi kilka razy w tygodniu meldować się w komisariacie w Łodzi, gdzie mieszka; nie może też opuszczać kraju. "O uchyleniu aresztu przesądziło skompletowanie materiału dowodowego przez prokuraturę - świadkowie i współoskarżeni zostali przesłuchani, dokumenty zabezpieczone" - powiedział sędzia Kornacki.

Akt oskarżenia w tej sprawie, dotyczącej m.in. wyłudzeń podatkowych dokonanych przez śląskiego "barona" paliwowego Henryka M., trafił do sądu 17 kwietnia. Oskarżenie obejmuje 21 osób, które w ciągu sześciu lat miały oszukać Skarb Państwa na prawie 500 mln zł.

Nazwisko Rutkowskiego pojawiło się w dochodzeniu w 2002 r. Detektyw - według aktu oskarżenia - wykorzystał swój wizerunek oraz znajomości w organach państwa w zamian za wymierne korzyści majątkowe, oferując M. zapewnienie swobodnej działalności. Za taką protekcję przyjął od niego 400 tys. zł.

Śledczy ustali, że Rutkowski powoływał się na wpływy m.in. w aparacie ścigania, w Sejmie, Ministerstwie Finansów czy prokuraturze; sygnalizował Henrykowi M. m.in. możliwość uczynienia go współpracownikiem Centralnego Biura Śledczego.

Detektyw miał również uczestniczyć w praniu pieniędzy, m.in. polecając pracownikom swego biura wystawienie faktur za fikcyjne usługi na rzecz firmy Henryka M. o wartości ok. 2,5 mln zł.

Rutkowskiemu, który nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów, grozi w tej sprawie nawet 15 lat więzienia. Detektyw został aresztowany 26 kwietnia zeszłego roku. Tuż przed ogłoszeniem decyzji o aresztowaniu, Rutkowski zasłabł na sali sądowej i trafił do szpitala. Ponieważ w tym czasie upływał 24- godzinny termin, w którym miała zapaść decyzja o areszcie, skład sędziowski podjechał do szpitala, aby tam odczytać sentencję aresztowania.

Kłopoty Rutkowskiego z organami ścigania rozpoczęły się jednak parę miesięcy wcześniej, kiedy dwie śląskie prokuratury postawiły mu zarzuty dotyczące jego działalności jako detektywa. Pod koniec marca Prokuratura Rejonowa w Bytomiu zarzuciła mu, że w 2004 r. podczas akcji w tym mieście bezprawnie pozbawił wolności trzy osoby i złamał przepisy ustawy o usługach detektywistycznych.

Zarzuty bytomskiej prokuratury dotyczyły ubiegłorocznej akcji Biura Doradczego Rutkowski. Jak informowała prokuratura, pracownicy Rutkowskiego zatrzymali dwóch przestępców i - omyłkowo -  towarzyszącą jednemu z nich osobę, wciągnęli ich do samochodu i zawieźli na policję. Detektyw zaprzeczał wówczas, by którekolwiek z tych działań było złamaniem prawa.

Wcześniej, w lutym, prokuratura w Rybniku postawiła Rutkowskiemu zarzuty dotyczące akcji jego Biura Doradczego w szkole w Książenicach k. Rybnika. Pracownicy firmy detektywa, działając na zlecenie matki 7-letniego Krzysia, bezprawnie wdarli się do szkoły, w której uczył się mieszkający z ojcem chłopiec i pomogli jej wyprowadzić z lekcji dziecko, nad którym miała przyznane prawo opieki. Rutkowski nie zgodził się z zarzutami, że i ta akcja była bezprawna.

ab, pap

 0

Czytaj także