W grudniu 2021 roku przedstawiciele Najwyższej Izby Kontroli wybrali się na Białoruś. W składzie delegacji znalazł się m.in. syn prezesa NIK Jakub Banaś. Łącznie za wschodnią granicę Polski udało się pięć osób. Koszty podróży oszacowano na 4,5 tys. złotych.
Po co delegacja NIK pojechała na Białoruś?
W oficjalnych dokumentach podkreślano, że celem spotkania z Komitetem Kontroli Państwowej Białorusi miało być powołanie roboczego zespołu kontrolerów do przeprowadzenia kontroli równoległej w Puszczy Białowieskiej z udziałem przedstawicieli Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Oświaty, Nauki i Kontroli UNESCO. Przedstawicieli NIK miał zaprosić szef białoruskiego komitetu.
Służby sprawdzają interesy Banasia
Te tłumaczenia Mariana Banasia nie przekonują polskich służb. Według „Rzeczpospolitej” służby mają sprawdzać, czy delegacja nie miała związku z interesami prowadzonymi przez Jakuba Banasia ze stroną białoruską. Z informacji dziennikarzy wynika, że Marian Banaś ma znajomego ze służb białoruskich w randze generała, który odpowiada za tamtejszą administrację skarbową.
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego stwierdził w rozmowie z Rzeczpospolitą, że kontrola była jedynie przykrywką dla prawdziwego celu podróży. – W sytuacji trwających działań strony białoruskiej przeciwko Polsce takie kontakty budzą zdumienie – ocenił Stanisław Żaryn.
Wyjaśnieniem sprawy delegacji miały się zająć Komisja ds. Kontroli Państwowej (NIK jej podlega) oraz Komisja Spraw Zagranicznych. Politycy PiS w ostrych słowach krytykowali działania NIK. Maciej Wąsik stwierdził, że tego typu podróże to legitymizacja dyktatora. Z kolei Piotr Wawrzyk mówił o naruszaniu polskich interesów.
Sam Marian Banaś odpierał zarzuty zaznaczając, że jest to polityczna nagonka. Nie wyjaśnił również, w jakim charakterze na Białoruś udał się jego syn. Jakub Banaś nie jest kontrolerem i nie jest zatrudniony w NIK, sprawuje jedynie funkcję doradcy społecznego prezesa NIK.
Czytaj też:
Uchylenie immunitetu Mariana Banasia. Dwie nowe ekspertyzy ws. szefa NIK
