Marta Gregorczyk z Greenpeace: Martwe ryby są zjadane przez dzikie zwierzęta. Strat będzie jeszcze więcej

Marta Gregorczyk z Greenpeace: Martwe ryby są zjadane przez dzikie zwierzęta. Strat będzie jeszcze więcej

Katastrofa ekologiczna na Odrze. Z rzeki wyłowiono tony śniętych ryb
Katastrofa ekologiczna na Odrze. Z rzeki wyłowiono tony śniętych ryb Źródło: Newspix.pl / ZUMA
Dymisje niczego nie zmienią, problemem nie jest jedna, dwie czy pięć osób, a instytucje, które odpowiadają za ochronę przyrody, a są wyjątkowo niewydolne. W Polsce praktycznie nie ma kar za przestępstwa ekologiczne. Większość z nich jest umarzana. Proszę zobaczyć, jak system działa w Skandynawii. Tam za wyrzucenie papierka na ulicę jest kara, więc nikt nawet nie odważy się pozostawić worka ze śmieciami w lesie. To pokazuje, że można – mówi „Wprost” Marta Gregorczyk z organizacji Greenpeace.

Agnieszka Szczepańska, „Wprost”: Mateusz Morawiecki wyznaczył milion złotych nagrody za znalezienie truciciela, który doprowadził do katastrofy ekologicznej na Odrze. Winnego – na własną rękę szukają też wędkarze. Uda się wreszcie ustalić sprawcę?

Marta Gregorczyk: Problem w tym, że władze z dużą opieszałością zareagowały na katastrofę. Niepokojące sygnały od wędkarzy dochodziły już pod koniec lipca. Problem związany z Odrą trwa zresztą od lat, mieszkańcy na różnych wysokościach rzeki zgłaszali inspektoratom środowiska przypadki zrzucania ścieków do rzeki. Głos zwykłych ludzi był jednak ignorowany przez urzędników. Musiało dojść do tragedii, by ktoś podjął jakiekolwiek działania. Dopiero w piątek wysłano do mieszkańców alerty RCB. W tym czasie jeszcze wiele osób MOGŁO BYĆ nad wodą.

Wojsko i straż pożarna z dużym opóźnieniem przyłączyły się do akcji wyławiania śniętych ryb z nadodrzańskich terenów. Wcześniej zajmowali się tym mieszkańcy i wędkarze.

Wszelkie działania powinny być od początku koordynowane przez władze – to Wody Polskie, instytucja publiczna opłacana z naszych podatków, odpowiada za rzeki polskie. Jak widzimy, przyroda w Polsce w ogóle nie jest chroniona. Trzeba zrobić wszystko, by usprawnić usuwanie szkód, by rękawic i woderów nikomu nie zabrakło. Wciąż niestety nie wiemy, jakie substancje zatruły rzekę.

Artykuł został opublikowany w 33/2022 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 9

Czytaj także