Premier: wybory najpóźniej w listopadzie

Premier: wybory najpóźniej w listopadzie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Fot. A. Jagielak/Wprost 
Można sądzić, że wybory będą 21 października - powiedział premier Jarosław Kaczyński po sobotniej Radzie Politycznej PiS. Jak dodał, jeśli PO i PiS mają autentyczną wolę, aby odbyły się wybory, to "z całą pewnością będą". Szef rządu poinformował, że Rada Polityczna PiS przyjęła uchwałę o zgodzie na przedterminowe wybory.

J. Kaczyński podkreślił na konferencji prasowej w siedzibie PiS, że przedterminowe wybory będą plebiscytem, jakiej chcemy Polski. "Czy takiej, która walczy z korupcją, nadużyciami, czy takiej, którą proponują nasi oponenci, która chroni silniejszego" - mówił J. Kaczyński.

W uchwale Rady Politycznej czytamy, że "wobec destrukcyjnych i nielojalnych działań Samoobrony i LPR, przesądzających o rozpadzie koalicji" Rada upoważnia prezesa PiS i Komitet Polityczny PiS do: przeprowadzenia rekonstrukcji rządu J. Kaczyńskiego oraz podjęcia decyzji umożliwiających rozpisanie przedterminowych wyborów parlamentarnych.

Jednocześnie Rada Polityczna PiS upoważnia prezesa PiS "w przypadku zaistnienia nowych okoliczności" do podjęcia "dla dobra Polski" innych decyzji, bez zwoływania posiedzenia Rady.

Premier pytany czy przedterminowe wybory odbędą się na pewno, odpowiedział, że "w życiu publicznym 100-proc. pewność jest rzeczą rzadką, ale w tym wypadku jesteśmy bardzo blisko tej sytuacji".

Na pytanie, dlaczego w uchwale jest punkt upoważniający go do "podjęcia innych decyzji" w sprawie ewentualnych wyborów, J. Kaczyński odparł, że "to ostatnie zdanie jest na wniosek jednego z senatorów, ot tak, po prostu dla bezpieczeństwa. Życie publiczne jest też bardzo bogate".

"Ja mówię o wyborach na jesieni, a nie na wiosnę, bo wybory na wiosnę, to by były wybory stosunkowo odległe. Nie widzę w tej chwili możliwości podtrzymywania rządu mniejszościowego, a takiego rządu, jaki jest w tej chwili, jaki był w ciągu ostatnich miesięcy, my po prostu nie chcemy" - powiedział szef rządu.

Pytany o kroki jakie będą prowadziły do przedterminowych wyborów, premier powiedział, że one są z jednej strony opisane w konstytucji i w odpowiednich ustawach, a z drugiej strony było to przedmiotem rozmowy między prezydentem Lechem Kaczyńskim a szefem PO Donaldem Tuskiem.

J. Kaczyński dodał, że na spotkaniu prezydent-Tusk ustalono, że głosowanie wniosku o samorozwiązanie Sejmu nastąpi na początku września. "To daje czas dla uchwalenia jeszcze pewnych bezwzględnie potrzebnych nam ustaw. Jeżeli taka uchwała będzie podjęta (o samorozwiązaniu) - a to wymaga 307 głosów - to wtedy mamy 45 dni, to jest termin krańcowy do wyborów, a więc można sądzić, że wybory będą 21 października" - mówił premier.

Jak przyznał, wybory mogą być tydzień wcześniej, lub tydzień później, po 21 październiku. "W każdym razie będzie to termin nieodległy. Sądzę, że już listopad jest zupełnie najdalszym terminem, jaki może wchodzić w grę" - zaznaczył J. Kaczyński.

Szef rządu powiedział też, że jeśli PO i PiS mają "autentyczną wolę", to z całą pewnością wybory będą. "Jeśli ich (wyborów) nie będzie, to znaczy, że nie ma takiej woli ze strony PO, a Platforma tak naprawdę chce sojuszu z SLD" - zaznaczył.

Pytany, czy w poniedziałek dojdzie do dymisji ministrów LPR i Samoobrony z rządu - jak zapowiadał w sobotę Roman Giertych (LPR) -  premier powiedział, że "o zmianach w składzie rządu będzie informował, proszę o cierpliwość".

Szef rządu podkreślił, że "wszelkiego rodzaju przesłanki o charakterze wyborczym, przesłanki odnoszące się do interesu partii, wskazywałyby na to, że PiS powinien trwać w istniejącym układzie koalicyjnym".

Ale - jak dodał J. Kaczyński - PiS obiecał Polakom, że będzie walczył z korupcją, z "tą super plagą naszego życia społecznego, gospodarczego i publicznego". "To przyrzeczenie jest realizowane wedle zasady, która już w trakcie kadencji tego rządu została sformułowana, to znaczy, że zaczynamy działania nowych służb tych jedynie zdolnych do walki z korupcją na wielką skalę od własnego zaplecza" - mówił premier.

"Nie wiedzieliśmy, że takie będą wyniki tych działań, ale skoro te wyniki przyszły, to działamy konsekwentnie. Nie cofamy się, podejmujemy wszelkiego rodzaju decyzje związane z działaniem, z uruchamianiem wymiaru sprawiedliwości" - mówił J. Kaczyński. "Póki jesteśmy przy władzy, tak będzie" - zapewnił.

Jak powiedział, przedterminowe wybory pokażą czy chcemy Polski, która walczy z korupcją, "w której zwykły obywatel jest przedmiotem opieki, troski ze strony państwa i w wymiarze ekonomicznym i szeroko rozumianego bezpieczeństwa" czy też takiej, jaką proponują oponenci PiS - mówił premier - która "w każdej sytuacji, niezależnie od tego czy chodzi o wielkiego oligarchę czy o starszą panią pobitą na ulicy chroni silniejszego, agresywniejszego, bardziej brutalnego".

Zdaniem premiera, taki jest w istocie sens propozycji tych, którzy są przeciwnikami PiS. J. Kaczyński mówił, że - według tych przeciwników - wszelka walka z nadużyciami jest niedopuszczalna, natomiast dopuszczalne, wręcz potrzebne są "wszelkiego rodzaju instytucje, które w gruncie rzeczy chronią przestępcę, chronią złego, agresywnego człowieka".

"My chcemy takie pytanie narodowi postawić i mamy nadzieję, że jeżeli tylko sens tego pytania dotrze do Polaków, to odpowiedź będzie jednoznaczna" - powiedział J. Kaczyński.

pap, ss