Stanowczy ruch Olejnik ws. działań TVP. „Nie dam się zastraszyć”

Stanowczy ruch Olejnik ws. działań TVP. „Nie dam się zastraszyć”

Monika Olejnik
Monika Olejnik Źródło: Newspix.pl / Michal Piesciuk
„Walka o sprawiedliwość jest jak maraton, ale nie poddaję się!” – poinformowała Monika Olejnik. Dziennikarka odniosła się w ten sposób do wyroku, który zapadł kilka miesięcy temu.

Monika Olejnik w najnowszym poście na Instagramie odniosła się do sprzecznych doniesień dotyczących frekwencji podczas marszu, który w niedzielę 4 czerwca przeszedł ulicami Warszawy. Organizatorzy twierdzą, że w wydarzeniu wzięło udział 500 tys. osób, a z nieoficjalnych ustaleń Polskiej Agencji Prasowej wynika, że policja miała oszacować frekwencję na 100-150 tys. osób.

„Ludzie występujący w TVP (rządowa) nie potrafią liczyć, ile osób było na marszu! Czy potrafią liczyć od ilu dni mają mnie przeprosić?? (została zachowana oryginalna pisownia – red.)” – napisała dziennikarka, w płynny sposób przechodząc do wyroku, który zapadł w połowie lutego, a dotyczył materiałów Telewizji Polskiej na temat „złodziejskiej prywatyzacji”.

Monika Olejnik podjęła konkretny krok. „Nie dam się zastraszyć”

„Walka o sprawiedliwość jest jak maraton, ale nie poddaję się! Wystąpiłam do Sądu o egzekucje! TVP S.A. do dnia dzisiejszego, pomimo wystosowanego do niej wezwania, nie wykonała wyroku Sądu Apelacyjnego z 15 lutego 2023 roku w zakresie publikacji przeprosin” – czytamy dalej.

„Wyrok Sądu Apelacyjnego podtrzymuje wcześniej zapadły wyrok Sądu Okręgowego. W związku z powyższym w maju 2023 roku skierowany został do sądu wniosek o wszczęcie egzekucji czynności niezastępowalnej. Jego celem jest doprowadzenie do publikacji przez TVP S.A. przeprosin względem mojej osoby zgodnie z wyrokiem Sądu Apelacyjnego oraz zamieszczenia stosownych oświadczeń przed zmanipulowanymi audycjami telewizji publicznej! Przed laty #prezydent Lech Kaczyński potrafił mnie przeprosić! A TVP? Mimo prawomocnego wyroku Sądu Apelacyjnego, telewizja publiczna zamiast mnie przeprosić, w dalszym ciągu zamieszcza manipulacje, które mogą wywołać agresję wobec mojej osoby” – podsumowała dziennikarka. Wpis zakończyła słowami: „Nie dam się zastraszyć…!!!”.

Czytaj też:
Książę Harry na wojnie z mediami. Miał zeznawać, ale nie zjawił się w sądzie
Czytaj też:
Obraz wart tysiąca słów. Nowe emocje po marszu 4 czerwca, PiS wyraźnie nie wie, jak odpowiedzieć

Źródło: Instagram / @monikaolejnik_official