Premier prosi PO o oszczędzenie ministrów, PO odmawia

Premier prosi PO o oszczędzenie ministrów, PO odmawia

Dodano:   /  Zmieniono: 
Fot. A. Jagielak/Wprost
Premier Jarosław Kaczyński skierował list do szefa klubu PO Bogdana Zdrojewskiego z prośbą, by Platforma zrezygnowała z poparcia swoich wniosków o odwołanie ministrów jego rządu. Jednak PO podtrzymuje, że chce nad nimi głosować.

Około 18. PO wysłała do list z odpowiedzią na list premiera, wzywający do niepopierania wniosków o wotum nieufności dla ministrów rządu. Jak poinformował szef klubu PO Bogdan Zdrojewski, zawiera on "uprzejmą odpowiedź odmowną".

Głosowanie nad wnioskami PO o odwołanie ministrów zaplanowane jest w Sejmie na sobotę.

W liście premier podkreślił, że odwołanie przez Sejm prawie wszystkich ministrów utrudni rokowania w sprawie nowego traktatu Unii Europejskiej, a może wręcz doprowadzić do ich niezadowalających dla Polski wyników. Zwrócił uwagę, że Polska prowadzi obecnie nie tylko "liczne rozmowy międzynarodowe" w sprawie nowego traktatu europejskiego, ale też prowadzi rokowania na temat wykorzystania unijnych funduszy w latach 2007-2013.

"Oceniając wnioski nie można też pominąć zupełnego braku elementów merytorycznych w uzasadnieniach, a także ich bezprecedensowego charakteru jeśli wziąć pod uwagę, że mniejszościowe rządy Marka Belki i Jerzego Buzka (po wycofaniu się z koalicji Unii Wolności - PAP) pracowały bez większych przeszkód" - napisał Jarosław Kaczyński.

W ocenie premiera, choć konstytucja nie przewiduje takiego rozwiązania jak niekonstruktywne wotum nieufności, to wnioski PO są "oczywistą próbą ominięcia" tej zasady. Ponadto - jak podkreślił szef rządu - w obliczu zbliżających się wyborów "to obywatele naszego kraju - wyborcy - rozstrzygną już bardzo niedługo o składzie rządu".

"Zwracam się do pana przewodniczącego, a za pańskim pośrednictwem do wszystkich członków klubu parlamentarnego PO o rezygnację z popierania przedstawionych przed kilkoma tygodniami wniosków" - napisał premier do Zdrojewskiego.

W liście szef rządu poprosił o odpowiedź PO. Nie napisał jednak co zrobi, jeśli Platforma wniosków nie wycofa.

Tusk informując dziennikarzy o otrzymaniu listu zapowiedział, że Platforma będzie mimo wszystko głosować za odwołaniem ministrów. "Będziemy oczywiście argumentować i głosować za odwołaniem ministrów" - powiedział podkreślając, że widzi sens odwoływania ministrów nawet po decyzji o skróceniu kadencji parlamentu.

Samoorozwiązanie - argumentował szef PO - "nie oznacza, że następnego dnia nie będzie rządu Jarosława Kaczyńskiego". "To jeszcze długie tygodnie albo nawet miesiące rządzenia, a w odniesieniu przynajmniej do niektórych ministrów nie mam wątpliwości, że każdy dzień ich rządzenia jest ze szkodą dla Polski" - mówił.

Ocenił, że premier jest "szczególnie zaniepokojony" wnioskiem o wotum nieufności dla minister spraw zagranicznych Anny Fotygi. "Argumentuje to troską o interes Polski. Jeśli pan premier Kaczyński ma na uwadze interes Polski, to powinien dawno zdymisjonować panią minister Fotygę" - komentował szef PO.

Tusk podkreślił natomiast, że Platforma uważa Kazimierza Ujazdowskiego za najlepszego ministra rządu J.Kaczyńskiego, dlatego "może jeszcze coś wymyśli".

"Naprawdę cenimy pracę - niecałą - ministra Ujazdowskiego, ale im częściej się mówi: +Platforma nie powinna go odwoływać, bo on jest w porządku+, tym większą robi mu się krzywdę" - powiedział Tusk. Dodał, że obok Ujazdowskiego PO "względnie wysoko" ocenia także minister Gęsicką, ale - mówił - "wie też, ża ta ocena może być kłopotem" dla tych ministrów.

"Dzisiaj na cenzurowanym u premiera Kaczyńskiego są marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, były premier Kazimierz Marcinkiewicz, były szef MON Radek Sikorski, których Jarosław Kaczyński szczerze nie znosi, bo wykazali elementarny krytycyzm. Dochodzi do tego coraz liczniejsza grupa posłów PiS, którzy nie znajdą się na listach (wyborczych), bo nie byli wiernopoddańczymi żołnierzami Jarosława Kaczyńskiego" - mówił Tusk.

Tusk nie wyklucza scenariusza, który zakłada dymisje ministrów i powołanie ich ponownie, ale jako "pełniących obowiązki"; wówczas głosowanie wniosków PO stałoby się bezzasadne.

Podkreślił, że jeśli prezydent i premier "uprą się" i będą na nowo powoływać odwołanych przez Sejm ministrów, to jest "ich sprawa", ale świadczyłoby to, że "idą w zaparte". Według Tuska, zarówno Lech Kaczyński jak i Jarosław Kaczyński w takim wypadku "w jakimś sensie potwierdzą, że mają w pogardzie zasady i w jakimś sensie - parlamentaryzm". "Dla wielu Polaków będzie to dyskwalifikujące" - ocenił.

Tusk podkreślił, że Platforma złożyła wnioski o odwołanie ministrów w przekonaniu, że "ten rząd jest czymś złym dla Polski". Szef PO powiedział też, że jest przekonany, iż marszałek Sejmu Ludwik Dorn "nie zdecyduje się na złamanie konstytucji" i podda wnioski Platformy pod głosowanie.

Wiceszef klubu PO Zbigniew Chlebowski powiedział na konferencji prasowej w Sejmie, że według niego nie ma możliwości wycofania wszystkich wniosków o odwołanie ministrów. "Znaczna część tych wniosków ma przede wszystkim bardzo mocne, pragmatyczne uzasadnienie" - powiedział. Jak dodał, dotyczy to m.in. wniosków o wotum nieufności dla ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i szefowej polskiej dyplomacji Anny Fotygi.

pap, ss

 0

Czytaj także