Jak donosi Wirtualna Polska, wcześniej służby miały stracić z nim kontakt. Informację o tragicznym wypadku potwierdził dziennikarzom WP kapitan Tomasz Stachyra, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie. – Rzeczywiście dostaliśmy informację, że samolot typu dromader w trakcie swoich działań spadł – mówi strażak.
Do katastrofy doszło w okolicy wsi Osuchy niedaleko Biłgoraja w województwie lubelskim.
Pożar gasi prawie sto jednostek straży pożarnej
Akcja gaszenia pożaru, który wybuchł we wtorek pochłania ogromne siły i środki. Jak na konferencji prasowej tuż po godzinie 21 przekazał Krzysztof Komorski, wojewoda lubelski, ogień nie jest jeszcze zlokalizowany. Przypomnijmy, że pierwszy sygnał o tym, że w okolicy Biłgoraja płonie las wpłynął do strażaków po godzinie 16.
– Spłonęło między 50 a 100 hektarów lasu. Są to drzewa iglaste, więc bardzo szybko zajmują się ogniem. Sytuacja jest bardzo dynamiczna. W tej chwili zaangażowanych jest ponad 70 jednostek straży pożarnej, ponad 300 funkcjonariuszy. Na chwilę obecną sprzęt i zasoby kadrowe również zostały oddelegowane z Podkarpacia. Ma być zaangażowany Black Hawk z Komendy Stołecznej Policji, ale ma dotrzeć do nas o wczesnych godzinach porannych. Sytuacja jest zmienna, dynamiczna. Ze względu na charakterystykę terenu i warunki atmosferyczne ciężko jest zapanować nad tym żywiołem – przekazał Komorski.
Strażacy pracujący przy gaszeniu pożaru muszą mierzyć się z ogromnym wyzwaniem – akcję utrudnia wiatr i niezwykle sucha ściółka. Ogień nadal się rozprzestrzenia. Ze względu na pożar i ogromne zadymienie, ruch na okolicznej drodze wojewódzkiej numer 849 został wstrzymany. Zorganizowano objazdy.
Akcja gaszenia pożaru może potrwać do godzin porannych.
Czytaj też:
Polska pędzi w stronę poważnego problemu. „Dane jak z końca lata”Czytaj też:
Niebezpiecznie w prawie całej Polsce. Komunikat służb
