„Sytuacja taborowa w Kolejach Śląskich jest dramatyczna”. Maszyniści złożyli zawiadomienie do prokuratury

„Sytuacja taborowa w Kolejach Śląskich jest dramatyczna”. Maszyniści złożyli zawiadomienie do prokuratury

Tory, zdjęcie ilustracyjne
Tory, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / nadia_if
Maszyniści zatrudnieni w Kolejach Śląskich alarmują, że stan techniczny taboru zagraża zdrowiu i życiu pasażerów. Złożyli zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez kierownictwo spółki. Do sprawy odniósł się rzecznik Kolei Śląskich.

Maszyniści pracujący w Kolejach Śląskich zwracają uwagę, że „ponad połowa pociągów Kolei Śląskich powinna natychmiast zostać wycofana z eksploatacji”. Pracownicy KŚ skontaktowali się w tej sprawie z reporterem Radia ZET. Przedstawili dowody, które mają pokazywać zaniedbania, jakich miała dopuścić się spółka transportowa.

Koleje Śląskie pozwane przez maszynistów

Pracownicy KŚ twierdzą, że w ciągu zaledwie 4 ostatnich lat zgłaszali ponad 20 tys. razy usterki i awarie występujące w pociągach. Wśród zgłoszeń pojawiały się takie kwestie jak m.in.:

  • niesprawne systemy hamulca,
  • reflektory czołowe,
  • uszkodzone systemy elektronicznego nadzoru otwarcia i zamknięcia drzwi w przedziałach pasażerskich.

– Reflektory czołowe świecą słabo, często są źle ustawione. Przez to nie widzimy, co jest przed pociągiem. A jeździmy z prędkością do 120 km/h. Powinniśmy widzieć przynajmniej na 400 metrów do przodu – mówi w rozmowie z Radiem ZET jeden z maszynistów. – Były takie przypadki, że pociąg w coś uderzał, a maszynista nawet nie wiedział w co. Dobra latarka świeci lepiej niż te reflektory – dodaje drugi z pracowników spółki.

Rozmówcy Radia ZET informują, że problem od lat zgłaszali do zarządu spółki i że rozwiązaniem mogłaby być wymiana przestarzałych reflektorów na LED-owe. W odpowiedzi mają słyszeć od przełożonych, że brakuje na to pieniędzy.

Problemy z hamulcami w pociągach Kolei Śląskich?

– Zdarza się, że hamulec samoczynnie luzuje lub zaczyna działać bez ingerencji maszynisty. Były sytuacje, że podstawowe hamulce w ogóle nie zadziałały i trzeba było użyć hamulca awaryjnego. To ostatnia deska ratunku, żeby zatrzymać pociąg. Można sobie wyobrazić, że ktoś wjeżdża na przejazd kolejowo-drogowy, a maszynista nie może szybko zatrzymać pociągu. To bezpośrednie zagrożenie życia osoby, która wjechała na przejazd – mówią maszyniści w rozmowie z Radiem ZET.

Z zawiadomienia do prokuratury wynika, że niesprawne działanie hamulców, w ciągu ostatnich 4 lat było zgłaszane ponad 700 razy. Na domiar złego, pociągi Kolei Śląskich mają mieć przeciekające dachy.

twitter

Zarząd Kolei Śląskich nie zwracał uwagi na awarie i usterki?

Maszyniści Kolei Śląskich przekazują, że awarie i usterki są na bieżąco zgłaszane w książkach pokładowych pojazdów, za pośrednictwem informatycznego systemu zgłaszania usterek Railfix i na posiedzeniach komisji BHP. Jak twierdzą, protokoły z tych posiedzeń mają trafiać regularnie do zarządu spółki, na którego czele stoi Patryk Świrski.

Zdaniem informatorów Radia Zet „te problemy są od lat ignorowane przez władze spółki z prostego powodu”. – Sytuacja taborowa w Kolejach Śląskich jest dramatyczna. Nie mamy wystarczającej liczby pociągów do obsługi podróżnych. Stąd ogromna presja wywierana na maszynistów, żeby wyjeżdżali w trasę nawet uszkodzonym taborem – mówi jeden z maszynistów. – Nam naprawdę zależy na bezpieczeństwie – dodaje kolejny.

W sprawie rzekomych zaniedbań spółki Koleje Śląskie, maszyniści złożyli do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez zarząd spółki. Złożył je Ogólnopolski Związek Zawodowy Pracowników Transportu. Pracownikom w zawiadomieniu chodzi o:

  • dopuszczenie do ruchu pociągów zagrażających bezpieczeństwu,
  • narażenie pasażerów i pracowników spółki na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia,
  • fałszowanie dokumentacji poświadczającej wykonywanie przeglądów technicznych i napraw.

W zawiadomieniu miały znaleźć się także dowody, które według maszynistów świadczą zaistnieniu podejrzenia przestępstwa.

Koleje Śląskie odpowiadają na zarzuty maszynistów

Na zarzuty maszynistów reporterowi Radia Zet odpowiedział rzecznik prasowy spółki Koleje Śląskie Maciej Zaręba. – Zdecydowanie dementuję te informacje. Pojazd, który nie spełnia ostrych, rygorystycznych wymogów bezpieczeństwa, nie kursuje w Kolejach Śląskich, nigdy nie przewozi ludzi. 1 września zakończyła się kontrola prowadzona w Kolejach Śląskich przez Urząd Transportu Kolejowego. Wszelkie tezy, że coś jest nie tak i że wyjeżdżają pojazdy niesprawne, są z kosmosu. Był organ, który to sprawdzał – mówi Zaręba.

Mimo wszystko rzecznik przyznaje, że usterki i awarie „się zdarzają” i takie pociągi wyjeżdżają na tory. – Usterki się zdarzają, awarie się zdarzają. Dzisiaj jechałem składem, który miał nieczynne drzwi. Za jakiś czas pewnie będzie je miał naprawione – tłumaczy rzecznik.

Pytany o ponad 20 tysięcy usterek zgłoszonych zdaniem maszynistów na przestrzeni ostatnich czterech lat, rzecznik Kolei Śląskich odpowiedział Radiu Zet: „To niedorzeczne, nie jesteśmy spółką, w której ponad tysiąc osób spiskuje. Jeśli ktoś ma tak bogaty materiał, dlaczego nie jest z tym na policji, w prokuraturze?”.

Czytaj też:
CPK wybrało inwestora. Jest gotowy wyłożyć 8 mld zł
Czytaj też:
Szkolny autobus utknął na przejeździe w trakcie zamykania rogatek. Chwilę później nadjechał pociąg

Źródło: Radio Zet