Ukraińcy rzucają mocne oskarżenia wobec Polaków. Dane z granicy zadają im kłam

Ukraińcy rzucają mocne oskarżenia wobec Polaków. Dane z granicy zadają im kłam

Protestujący kierowcy w Dorohusku
Protestujący kierowcy w Dorohusku Źródło: PAP / Wojtek Jargiło
Nie dochodzi do blokowania transportów humanitarnych przez polskich przewoźników, którzy protestują na granicy z Ukrainą – poinformowała Wirtualną Polską Krajowa Administracja Skarbowa. Oznacza to, że zarzuty mera Lwowa były kłamliwe.

Od 6 listopada trwa spór na granicy polsko-ukraińskiej. Grupa polskich przewoźników zorganizowała protest, którego głównym postulatem jest zakończenie preferencyjnego traktowania ukraińskich przewoźników. Polacy domagają się m.in. wprowadzenia zezwoleń komercyjnych dla ukraińskich firm, zawieszenia licencji dla firm, które powstały po wybuchu wojny i przeprowadzenia ich kontroli.

Przewoźnicy od ponad trzech tygodni blokują przejścia w Korczowej, Hrebennem i Dorohusku. 26 listopada RMF FM poinformowało o protestach, które być zostaną uruchomione na kolejnych przejściach – w Niżankowicach i w Zosinie.

Skutkuje to ogromnymi kolejkami, w których oczekują setki ukraińskich ciężarówek. Dla dwóch kierowców zakończyło się to tragicznie – śmiercią.

Blokada granicy z Ukrainą. Mer Lwowa pisze o hańbie

W weekend na granicy pojawił się ukraiński wiceminister infrastruktury Serhij Dekacz, który stwierdził, że protest polskich przewoźników prowadzi do kryzysu sektora energetycznego w Ukrainie. – Otrzymujemy przez terytorium Rzeczypospolitej Polskiej ok. 30 proc. wszystkiego, co potrzebujemy dla naszego sektora energetycznego. Kiedy mamy sytuację, że ponad miesiąc te cysterny stoją już w oczekiwaniu w kolejkach to (powoduje) bardzo duże napięcie, presję i duży problem dla naszych systemów energetycznych – tłumaczył.

Krok dalej poszedł mer Lwowa Andrij Sadowy. Samorządowiec blokadę granicy nazwał „haniebną”. „Cały wasz gigantyczny wkład w zwycięstwo Ukrainy w tej wojnie niweluje się przez grupę marginalistów, którzy blokują dostawy towarów humanitarnych dla kraju, który już drugi rok broni swojej niepodległości i bezpieczeństwa Europy” – napisał.

Komentujący szybko wytknęli mu, że nagina fakty. „Te wpisy, a zwłaszcza ten o blokowaniu pomocy humanitarnej to manipulacja. Konwoje humanitarne przejeżdżają bez problemów. Przestańcie kłamać i uszanujcie w końcu, że Polska też ma swoje interesy, potrzeby i własnych obywateli narodowości polskiej o których chcemy dbać” – skwitował były poseł Konfederacji Michał Urbaniak.

Protest przewoźników blokuje humanitarkę? Dane KAS mówią coś innego

Zarzuty o blokowanie przejazdów „humanitarki” pojawia się często w ukraińskich mediach. Nie docierają do nas sygnały czy skargi, że protest przewoźników blokuje transporty z pomocą humanitarną. Inna sprawa, że ładunków rejestrowanych jako pomoc humanitarna jest już znacznie mniej niż w pierwszych miesiącach wojny – skomentowała w rozmowie z Wirtualną Polską nadkom. Marzena Siemieniuk z Krajowej Administracji Skarbowej w Lublinie.

Przykładowo, w Dorohusku na 104 odprawione w ciągu ostatniej doby ciężarówki tylko cztery mały status pomocy humanitarnej. Przez Korczową w dniach 23-26 listopada odprawiono 33 transporty humanitarne. „Dla porównania w dniach 3-6 listopada, czyli tuż protestem przewoźników, transportów humanitarnych było 24” – podkreśla Wirtualna Polska.

Czytaj też:
Kolejne przejście graniczne nieczynne dla ciężarówek. To już piąty punkt kontrolny
Czytaj też:
Oszustwo na pomoc humanitarną. Zamiast bandaży i łóżek przewożą luksusowe samochody i jachty

Źródło: Wirtualna Polska