Ksiądz miał na dysku dziecięcą pornografię. Przeniesiono go z Litwy do Polski

Ksiądz miał na dysku dziecięcą pornografię. Przeniesiono go z Litwy do Polski

Ksiądz
Ksiądz Źródło: Canva
Portal Frontstory.pl we współpracy z litewskim serwisem Redakcija opisuje historię polskiego duchownego, który został skazany na Litwie za posiadanie dziecięcej pornografii. Po decyzji litewskiego sądu przeniesiono go do Olsztyna.

Jak informuje portal Frontstory.pl do 2018 roku ksiądz Sławomir B. pracował jako wikary i proboszcz w parafiach w Litwie. Został przeniesiony do Olsztyna po decyzji litewskiego sądu, który ukarał go grzywną za posiadanie 33 plików z dziecięcą pornografią dziecięcą. W sądzie ksiądz przyznał się do winy.

Polski ksiądz skazany na Litwie za dziecięcą pornografię

O poczynaniach polskiego księdza w Litwie, na bieżąco informowana była informowana olsztyńska kuria. Kościół w Polsce zainicjował wobec księdza postępowanie kanoniczne, w ramach którego sąd kościelny dokładnie zbadał zarzuty dotyczące ewentualnych przestępstw popełnionych przez duchownego oraz rozważył możliwość wydalenia go ze stanu kapłańskiego. Jak twierdzi kuria, jedynie podczas trwania tego postępowania Sławomir B. miał ograniczony zakaz pracy z dziećmi i młodzieżą. Proces miał zakończyć się karą dla duchownego, kuria jednak odmawia ujawnienia jej szczegółów. Po zakończeniu postępowania zakaz pracy z dziećmi został zniesiony, a Sławomir B. powrócił do wykonywania swoich obowiązków duszpasterskich.

Cała sprawa została załatwiona dyskretnie. W momencie, gdy trafiła do sądu, w Litwie trwały przygotowania do wizyty papieża Franciszka. Skandal z udziałem polskiego proboszcza mógłby wtedy stanowić poważne obciążenie wizerunkowe dla Kościoła.

Szczegóły skazania polskiego księdza w Litwie

Jak informuje portal Frontstory.pl w lutym 2018 roku litewska prokuratura wszczęła śledztwo dotyczące rozpowszechniania dziecięcej pornografii za pośrednictwem sieci eDonkey, służącej wymianie plików. Podejrzewano, że pliki mogły być rozsyłane także z komputera należącego do polskiego księdza, proboszcza parafii w Išlaužas, wiosce leżącej sto kilometrów od granicy polsko-litewskiej.

Na początku w roli świadka przesłuchano księdza. Sławomir B. twierdził wtedy, że nie ściągał i nie przechowywał na komputerze materiałów pedofilskich. Jednak w jego mieszkaniu prokuratorzy znaleźli dwa laptopy, płyty CD, zewnętrzny dysk i komórkę. Na urządzeniach znaleziono 33 pliki z pornografią dziecięcą (20 na jednym z komputerów, 12 na dysku i jeden na telefonie).

Następnie ksiądz B. został przesłuchany ponownie, tym razem już jako podejrzany. Przyznał się, że pliki ściągnął za pomocą programu eMule, który działa na tej samej zasadzie co eDonkey. Twierdził, że znalazły się one na dysku jego komputera wśród wielu tysięcy innych, ponieważ lubi przeglądać pornografię. Zapewniał, że jeśli pobrał pliki z udziałem dziecka, to usuwał je po obejrzeniu.

Analiza litewskiej prokuratury wykazała, że na materiałach znalezionych u księdza były osoby poniżej 15. roku życia, co jest tzw. twardą pornografią. Mimo to ksiądz zapewniał, że nie rozsyłał plików innym użytkownikom sieci. Portal Frontstory.pl zwraca uwagę, że program eMule umożliwia innym użytkownikom obejrzenie i pobranie plików jednego użytkownika.

W końcu ksiądz przyznał się do winy, wyraził skruchę i zapłacił grzywnę w wysokości 5 tysięcy euro. Decyzja litewskiego sądu ulega zatarciu po trzech latach.

Ksiądz tłumaczy się z posiadania dziecięcej pornografii

Portal Frontstory.pl przeprowadził wywiad ze skazanym księdzem. Duchowny tłumaczył, że wszyscy w parafii znali hasło do jego komputera i korzystał z niego każdy, kto chciał. Kto dokładnie? Ksiądz był świadomy, lecz odmówił ujawnienia, powołując się na tajemnicę kapłańską. W swoich słowach odniósł się także do propozycji, którą otrzymał. Miał możliwość poddania się karze dobrowolnie, co mogło skutkować zawieszeniem lub nałożeniem grzywny, a cała sprawa mogłaby być załatwiona dyskretnie.

Redakcja portalu Frontstory.pl zweryfikowała te informacje. Okazało się, że pliki z pornografią nie zostały znalezione tylko na komputerze, z którego korzystał ksiądz, lecz również na dysku zewnętrznym i telefonie. Jak to możliwe? Sam duchowny nie potrafił tego wyjaśnić. Dodatkowo podczas przesłuchań przed litewską prokuraturą ksiądz B. nie wspomniał ani słowem o możliwości pobierania plików przez inne osoby ani o rzekomej tajemnicy, którą się zasłania.

Olsztyńska kuria odpowiada

Portal Frontstory w sprawie duchownego wysłał pytania do olsztyńskiej kurii. Przedstawiciele Kościoła odpowiedzieli jedynie jednym, zwięzłym akapitem. „Niezwłocznie podjęto kroki, które w takich sprawach przewiduje prawo kanoniczne i w tym samym dniu o zaistniałej sprawie poinformowano Kongregację Nauki Wiary. Ksiądz został ukarany przez kościelny wymiar sprawiedliwości” – odpowiada kuria portalowi Frontstory.pl. Na pytanie o szczegóły dotyczące rodzaju i wymiaru kary, rzecznik kurii odpowiedział: „Wszystko, co należało w tej sprawie powiedzieć, zostało już powiedziane. O szczegóły proszę pytać tego, kogo sprawa dotyczy”.

Czym ksiądz zajmuje się w Polsce?

Po powrocie z Litwy ksiądz szybko powrócił do pracy. Został przydzielony jako kapelan do stowarzyszenia Konsolata, które skupia osoby dorosłe. Mimo że Sławomir B. zapewniał, że nie pracuje z dziećmi, statut stowarzyszenia wyraźnie wskazuje, że celem organizacji jest organizowanie rekolekcji, dni skupienia, wykładów, a także wycieczek, obozów, kolonii i wakacji. Ksiądz B. nadal aktywnie uczestniczy w nabożeństwach i rekolekcjach. W 2022 roku prowadził nawet rekolekcje dla młodzieży z Ruchu Światło-Życie. Jak dodaje redakcja Frontstory.pl na jego profilu na Facebooku można było znaleźć zdjęcia w towarzystwie dzieci. Po rozmowie dziennikarzy Frontstory.pl z księdzem, zdjęcia znikły.

Członkowie stowarzyszenia Konsolota nie mają pewności, z jakiego powodu ksiądz B. został przeniesiony z Litwy do Polski. Prezes stowarzyszenia, Mirosław Niedźwiecki, twierdzi, że ma słabą pamięć i nie przypomina sobie, jak ksiądz B. tłumaczył powody swojego powrotu do Polski. Szybko zakończył rozmowę. Jedna z osób zaangażowanych w działalność Konsolaty przyznaje anonimowo w rozmowie z Frontstory.pl, że oficjalnej przyczyny powrotu kapelan nigdy nie podał, mimo że regularnie spotyka się z członkami organizacji.

Czytaj też:
Co dalej z rozdziałem kościoła od państwa? Kosiniak-Kamysz zwołał spotkanie
Czytaj też:
Tajemnicza śmierć dwóch duchownych z Sosnowca. Ujawniono nowe szczegóły
Czytaj też:
Ksiądz zabronił zbierać na WOŚP na terenie przykościelnym. Proboszcz się tłumaczy

Opracował:
Źródło: Frontstory.pl