Morawiecki poszedł do Żurnalisty, ale na tym nie koniec. „To kwestia czasu, kiedy pojawi się w Kanale Zero”

Morawiecki poszedł do Żurnalisty, ale na tym nie koniec. „To kwestia czasu, kiedy pojawi się w Kanale Zero”

Mateusz Morawiecki
Mateusz MorawieckiŹródło:X / PiS
– Donald Tusk raczej nie pojawiłby się u Żurnalisty ze względów etycznych, bo Tusk miał być tym drugim wahadłem, „że praworządność”, że „my będziemy patrzeć”. Nie poszedłby tam, bo mógłby za dużo stracić wizerunkowo. Poza tym ma dzisiaj TVP, ma TVN. A Morawiecki? Do kogo ma iść? Kto go zaprosi na wywiad? Polityk pierwszego sortu nagle ma problem z docieraniem ze swoim przekazem do odbiorców, zwłaszcza młodych. Zatem obecność Mateusza Morawieckiego u Żurnalisty to sytuacja win-win – ocenia Wojtek Kardyś, ekspert w dziedzinie komunikacji internetowej, social mediów, digital marketingu, e-PR oraz personal brandingu.

Paulina Socha-Jakubowska, „Wprost”: Rozumie pan fenomen Żurnalisty? Ciągnie się za nim mroczna historia długów i przekrętów, ale to nie przeszkadza gwiazdom, a teraz nawet czołowym politykom, gościć u niego w studio i firmować swoim nazwiskiem jego podcast. Ostatnio były premier polskiego rządu zwierzał się człowiekowi, który nawet nie ujawnia swojej twarzy.

Wojtek Kardyś: Ukrywanie swojej tożsamości nie jest niczym nowym. Robił to choćby kierowca Top Gear, który występował w kasku, czy muzycy Daft Punk, którzy też postanowili nie ujawniać swoich personaliów. Wiadomo nie od dziś, że to przyciąga odbiorców i Żurnalista na tym bazuje. Wyróżnia się na tle innych podcasterów, w świecie, w którym programy najczęściej polegają na tym, że spotykają się dwie gadające głowy.

Gra swoją niedostępnością, nie udziela wywiadów, do pewnego momentu nikt nie wiedział, kim jest.

Aż dziennikarze ujawnili, komu i ile jest winny, w jakie problemy się wplątał, generalnie – opisali jego niechlubną przeszłość. Ale gwiazdom, tzw. „dużym nazwiskom” to i tak nie przeszkadza, i tak siadają u niego w studio i wypłakują się, spowiadają z największych życiowych dramatów, otwierają jak na kozetce. Przyznam, że zdarza mi się zbierać szczękę z podłogi, gdy słyszę, jakie wyznania padają u tego podcastera.

Naprawdę dziwi panią, że oni tam chodzą? Przecież to jeden z topowych podcasterów w Polsce! Oczywiście miał kryzys wizerunkowy, ale wielu influencerów miewało swoje kryzysy i nic z tego nie wyniknęło. W Polsce „posiadanie” kryzysu jest czasem satysfakcjonujące, ponieważ kryzys zwiększa zasięgi, liczba odbiorców rośnie.

On absolutnie nie poszedł wtedy na dno. Urósł, a Internet szybko mu wszystko wybaczył.
Artykuł został opublikowany w 14/2024 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.