„Reniferki” w prawdziwym życiu. Prywatny detektyw mówi, kim są stalkerzy

„Reniferki” w prawdziwym życiu. Prywatny detektyw mówi, kim są stalkerzy

„Reniferek”
„Reniferek” Źródło:Netflix
Brytyjski miniserial „Reniferek” stał się hitem, poruszając temat koszmaru, w który stalkerka zamieniła życie młodego aktora. „Reniferków” w Polsce mogą być setki w skali roku. Prywatny detektyw Jakub Zyna mówi nam, kim najczęściej są osoby, które nie są w stanie zaakceptować odrzucenia.

Brytyjski serial „Reniferek” szturmem podbił platformę streamingową Netflix i stał się najczęściej oglądanym na niej serialem także w Polsce. Dramat biograficzny napisany przez komika i aktora Richarda Gadda porusza temat nękania młodego, aspirującego aktora przez starszą od niego stalkerkę i mitomankę, prawniczkę Marthę.

Z pozoru niewinna rozmowa i przyjacielski gest wobec klientki baru przeradza się w koszmar głównego bohatera: ciąg uporczywego śledzenia, nachodzenia go w miejscu pracy i zasypywania wiadomościami, jednoznacznych, seksualnych propozycji ze strony kobiety i wybuchów jej złości, gdy bohater próbuje dać jej do zrozumienia, że nie są parą. W końcu stalkerka zaczyna zagrażać bezpieczeństwu jego, jego rodziców oraz partnerki. Dodatkowo serial znakomicie pokazuje mechanizmy psychologiczne i wydarzenia z życia Donny’ego, które pośrednio decydują o tym, że to właśnie on staje się idealnym celem dla stalkerki.

Ta historia wydarzyła się naprawdę, a kobieta, która była pierwowzorem postaci Marthy, została namierzona przez brytyjski „Daily Mail” i udzielała się w serwisie X, emocjonalnie komentując serial, w sposób bardzo podobny do tego, w jakim komunikowała się serialowa bohatera. Nękanie aktora trwało latami: jak mówił Guardianowi w ciągu trzech lat dostał od niej 41 tysięcy maili.

„Reniferek” w prawdziwym życiu. Ofiarą może być stać się każdy

O tym, że stalking jest także polską rzeczywistością wiedzą detektywi. Choć często są wynajmowani przez osoby podejrzewające zdradę małżeńską, to swoje usługi kierują także do osób, które czują się nękane i boją się o swoje bezpieczeństwo.

– Osoby które dopuszczają się stalkingu najczęściej są osobami z zaburzeniami psychicznymi, z lękiem przed odrzuceniem, chorobliwie zazdrosne, z chorobą dwubiegunową czy z osobowością narcystyczną nie znoszącą sprzeciwu – mówi „Wprost” prywatny detektyw, Jakub Zyna.

Detektyw i windykator Małgorzata Marczulewska zaznacza, że stalking może dotyczyć relacji matrymonialnych, zawodowych czy nawet rodzinnych. Czasem stalkerem okazuje się były małżonek albo kolega lub koleżanka z pracy.

– To jest bardzo demokratyczne zjawisko, bo mamy wiele przypadków prześladowanych kobiet, ale nie brakuje także prześladowanych mężczyzn – mówi detektyw. Dodaje, że rocznie do jej agencji trafia blisko 100 spraw dotyczących prześladowania. Według Marczulewskiej wiele z nich to sprawy uznane przez policję za niewarte interwencji.

W Polsce jeden z przypadków nękania skończył się tragedią – zamordowaniem miss Polski Agnieszki Kotlarskiej przez Jerzego Lisiewskiego, za co fanatyczny wielbiciel modelki został skazany na 15 lat więzienia.

W życiu nieznanych nam osób potrafi być równie uciążliwy, o czym kilka lat temu przekonała się młoda mieszkanka Gdyni. 24-latka była telefonicznie nękana przez młodego mężczyznę przez sześć lat. Był on zdolny nawet do zawiadamiania instytucji państwowych o przestępstwach, których nie popełniła. Prokurator orzekł wobec niego dozór policyjny, zakaz zbliżania się do ofiary oraz grzywnę.

Stalking w polskim prawie. Taką karę przewiduje ustawa

Jeszcze w XXI wieku w polskim prawie stalking był uznawany za wykroczenie. 6 czerwca 2011 roku zaczął obowiązywać wprowadzony ustawą przepis 190a kodeksu karnego: „Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech”.

Od tego czasu ofiary mają w ręku przepis, który pozwala dochodzić im swoich praw. W najpoważniejszych przypadkach w sprawach dotyczących stalkingu zapadają wyroki skazujące. W lutym 2023 r. oskarżony Paweł L. usłyszał wyrok w sprawie nękania byłej dziewczyny i matki swojego dziecka. Portal prawo.pl relacjonował, że Sąd Rejonowy w Siedlcach skazał go na pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Oskarżony uciekał się do podobnych kroków, jak wspomniany 26-latek wobec mieszkanki Gdyni: składał zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa związanego z córką, jej matką i obecnym mężem kobiety. Szantażował też byłą żonę publikacją filmów erotycznych z jej udziałem. Sąd uznał, że decydująca była suma zachowań i dążeń oskarżonego, mających na celu dokuczenie pokrzywdzonej i „zdyskredytowanie jej jako matki, pracownika, sąsiada”. Sąd Okręgowy w Siedlcach nie miał żadnych wątpliwości i utrzymał karę wymierzoną przez pierwszą instancję. Zakazał także zbliżać się do byłej partnerki.

Detektyw Jakub Zyna mówi „Wprost”, że klienci, którzy nie mogą sobie poradzić ze stalkerem trafiali do niego różnymi drogami, np. z polecenia. –Czasami jednak bywało też tak, że inne instytucje zawodziły, np. nie chciały podjąć się sprawy i taki poszkodowany prosił, aby zebrać materiał dowodowy, z którym będzie mógł wrócić i domagać się sprawiedliwości – wyjaśnił.

Więcej na ten temat w rozmowie z detektywem, którą opublikujemy we wtorek.

Czytaj też:
Stalker oblał ją kwasem, ale to jej nie złamało. „Przyczyniłam się do zmian w prawie”
Czytaj też:
Monika Janowska o 12 latach życia w „trójkącie”. „Na ekranie domofonu zobaczyłam wielki nóż”

Źródło: WPROST.pl