Rocznica pacyfikacji kopalni "Wujek"

Rocznica pacyfikacji kopalni "Wujek"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Powołania trybunału do osądzenia autorów stanu wojennego domagają się więźniowie polityczni z tamtego okresu. Przed trybunałem powinni ich zdaniem stanąć także odpowiedzialni za inne zbrodnie z czasów PRL.

Z apelem w tej sprawie wystąpili do szefa resortu sprawiedliwości w niedzielę podczas uroczystości 26. rocznicy pacyfikacji kopalni "Wujek".

List do ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego, wystosowany w imieniu Związku Więźniów Politycznych Okresu Stanu Wojennego, odczytał przy upamiętniającym pacyfikację Pomniku-Krzyżu legendarny przywódca strajku w "Wujku" Stanisław Płatek.

"W szczególności należy osądzić grupę generałów z Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, która w ramach zamachu stanu przejęła władzę, wprowadziła dekret o stanie wojennym i sterroryzowała naród" - powiedział Płatek. Wielu z nich dziś nie poczuwa się do winy, żyje dostatnio i spokojnie - dodał.

Zaznaczył, że nie chodzi o zemstę i karę, ale o "upublicznienie nazwisk i czynów". Wielu winnych tragedii z czasów PRL unika sądów, a pokrzywdzeni zbyt długo czekają na sprawiedliwość - mówił.

Jak co roku przy Pomniku-Krzyżu zgromadziły się rodziny zastrzelonych górników, uczestnicy tamtych wydarzeń, a także przedstawiciele władz i związków zawodowych. W uroczystościach uczestniczyli m.in. wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak, wicemarszałek Senatu Krystyna Bochenek, szefowa Kancelarii Prezydenta RP Anna Fotyga i b. premier Jerzy Buzek.

Wicepremier Pawlak obiecał szybkie zamknięcie formalności, które pozwolą na przyznanie pomocy rodzinom dziewięciu poległych górników. "Myślę, że zrobimy to w najbliższych dniach" - zadeklarował. Przypomniał, że w sobotę w Gdańsku premier Donald Tusk obiecał zadośćuczynienie pokrzywdzonym w grudniu 1970 r. na Wybrzeżu.

"Czas pewne sprawy zakończyć tak, aby ci, którzy opłakiwali śmierć swoich najbliższych mieli poczucie, że ojczyzna nie tylko pamięta, ale podaje pomocną dłoń, wspiera i z tej historii wyprowadza bardzo proste przesłanie - że ci, którzy walczyli o wolność, godność, solidarność, znajdują miejsce w naszych sercach i w naszych działaniach" - oświadczył wicepremier w wystąpieniu.

Już po zakończeniu uroczystości mówił dziennikarzom, że na temat szybkiego wsparcia dla rodzin górników z "Wujka" rozmawiał już z premierem Tuskiem i wicepremierem, szefem MSWiA Grzegorzem Schetyną.

"Trzeba będzie znaleźć odpowiednią ścieżkę prawną. Tu były deklaracje składane już wiele razy, natomiast nie zrealizowano tego być może właśnie ze względu na przeszkody formalne, ale to wszystko przejścia, jeżeli będzie dobra wola" - zaznaczył wicepremier.

W imieniu prezydenta minister Fotyga wręczyła odznaczenia państwowe za zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, dwu z 11 osób zostały one nadane pośmiertnie.

Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski został odznaczony Władysław Molęcki (pośmiertnie); Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski: Marian Bernert, Ludwik Karmiński, Jan Ludwiczak, Tadeusz Matusiak, Jan Patalita, Mieczysław Pieronkiewicz, Włodzimierz Ulański, Stanisław Wysztygiel, Grażyna Zaremba i Kazimierz Matyka (pośmiertnie).

Minister Fotyga odczytała też list Lecha Kaczyńskiego. Prezydent podkreślił w nim, że wydarzenia w "Wujku" są jednym z najważniejszych wydarzeń w historii Śląska.

"Pragnę wyrazić mój najgłębszy szacunek wobec mieszkańców tej ziemi, wobec wszystkich Ślązaków (...) To tutaj najbardziej stanowczo i najdłużej w całym kraju stawiano opór" - napisał prezydent.

Szef "Solidarności" Janusz Śniadek obiecywał przed pomnikiem, że związkowcy nie zrezygnują z misji niesienia pamięci o tragicznych wydarzeniach. "Narody, które tracą pamięć, giną" - podkreślił. Także on zaznaczył, że pomimo odzyskanej wolności ciągle nie doszło do zaspokojenia poczucia sprawiedliwości.

Jak co roku rocznicowe uroczystości rozpoczęły się mszą w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. Metropolita katowicki abp Damian Zimoń mówił o konieczności wypełnienia testamentu zastrzelonych przed 26 laty górników.

W wygłoszonej homilii abp Zimoń przypomniał największe tragedie, które wydarzyły się na Górnym Śląsku, zarówno ostatnie - w kopalni "Halemba" i na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich - jak i te sprzed lat. "Do tego łańcucha trudnych wspomnień - mówił - dopisujemy także pamięć o górnikach zastrzelonych w grudniu 1981 r. na naszej kopalni".

"Do nas należy dzisiaj wypełnić ich testament, nadać sens tej ich niepotrzebnej i przedwczesnej śmierci. W bliższym kontekście będzie to znaczyło: zbudować ojczyznę, za jaką oni umarli: sprawiedliwą, wolną, dumną, uczciwą, solidarną " - podkreślił.

Pacyfikacja kopalni "Wujek" to jedno z najbardziej dramatycznych wydarzeń stanu wojennego. Górnicy zastrajkowali 13 grudnia, domagając się uwolnienia internowanego szefa kopalnianej "Solidarności". Potem zażądali też m.in. zniesienia stanu wojennego i zwolnienia wszystkich internowanych. 16 grudnia milicja i wojsko otoczyły kopalnię. Gdy górnicy odmówili przerwania protestu, czołgi rozbiły zakładowy mur, a na teren kopalni weszli ZOMO-wcy. W czasie starć padły strzały. Na miejscu zginęło 6 górników, siódmy zmarł kilka godzin później, dwóch kolejnych - w styczniu 1982 r. Kilkudziesięciu innych zostało rannych.

W maju tego roku przed katowickim sądem okręgowym zakończył się trzeci już proces b. milicjantów, oskarżonych o strzelanie do górników "Wujku" i "Manifeście Lipcowym" i - po raz pierwszy - zapadły wyroki skazujące. Dwa poprzednie orzeczenia, uniewinniające lub umarzające postępowanie wobec b. milicjantów uchylał sąd apelacyjny.

Na 11 lat więzienia skazano b. dowódcę plutonu specjalnego ZOMO Romualda Cieślaka, a 14 jego podwładnym wymierzono kary od 3 lat do 2 i pół roku. Sąd uniewinnił b. wiceszefa Komendy Wojewódzkiej MO Mariana Okrutnego, umorzył także sprawę jednego z zomowców. Cieślaka skazano za sprawstwo kierownicze zabójstwa górników; po wyroku aresztowano go. Resztę zomowców skazano za "udział w bójce z użyciem broni palnej i ze skutkiem śmiertelnym". Wyrok zaskarżyły wszystkie strony procesu, nie wiadomo jeszcze kiedy odbędzie się rozprawa apelacyjna.

Z kolei przed warszawskim sądem w kolejnym procesie odpowiada b. szef MSW Czesław Kiszczak, oskarżony o przyczynienie się do śmierci górników. W innym procesie sądzeni są byli prokuratorzy wojskowi, którzy w 1982 r. mieli utrudniać pierwsze śledztwo w sprawie pacyfikacji kopalni.

W kwietniu tego roku katowicki IPN w stan oskarżenia postawił też dziewięciu twórców stanu wojennego. Wśród nich znaleźli się generałowie Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak oraz były I sekretarz PZPR Stanisław Kania. Śledztwo w tej sprawie trwało 2,5 roku. Oskarżeni nie przyznali się do zarzutów i odmówili składania wyjaśnień.

Jaruzelski został oskarżony o zbrodnię komunistyczną, polegającą na kierowaniu "związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym, mającym na celu popełnianie przestępstw", za co grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Drugi zarzut wobec gen. Jaruzelskiego to podżeganie członków Rady Państwa PRL (która formalnie wprowadziła stan wojenny) do przekroczenia ich uprawnień poprzez uchwalenie w trakcie trwania sesji Sejmu PRL i wbrew Konstytucji dekretów o stanie wojennym, datowanych formalnie na 12 grudnia.

ab, pap

 0

Czytaj także