Zgoda ws. Iraku

Dodano:   /  Zmieniono: 
Fot. A. Jagielak/Wprost 
Misja polskich wojsk w Iraku potrwa do 31 października 2008 roku - zdecydował prezydent Lech Kaczyński. Wcześniej wniosek w tej sprawie skierował do głowy państwa premier Donald Tusk.

Nasi żołnierze przebywają w Iraku na mocy postanowienia prezydenta, które określa czas ich misji do końca 2007 roku.

Polski kontyngent stacjonuje w Iraku od 2003 roku. Obecna 9. zmiana liczy ok. 900 żołnierzy. Polska dowodzi Wielonarodową Dywizją Centrum-Południe, w której skład wchodzą obecnie kontyngenty z ośmiu państw.

18 grudnia rząd wystąpił do prezydenta o przedłużenie misji polskich wojsk w Iraku do 31 października 2008 roku. Dwa dni wcześniej prezydencki minister Michał Kamiński mówił, że Lech Kaczyński jest przeciwny wycofaniu polskich wojsk z Iraku w proponowanym przez rząd terminie. Sprawa była przedmiotem konsultacji przedstawicieli rządu i ośrodka prezydenckiego.

Polska poparła amerykańską inwazję na Irak, podjętą wiosną 2003 roku pod pretekstem zagrożenia bronią masowego rażenia ze strony reżimu Saddama Husajna, i wysłała w rejon Zatoki Perskiej pododdział komandosów.

Misję stabilizacyjną w Iraku polscy żołnierze rozpoczęli na początku września 2003 roku, kiedy Wielonarodowa Dywizja Centrum-Południe pod polskim dowództwem przejęła od Amerykanów odpowiedzialność za strefę środkowo-południową, która obejmowała wtedy 5 z 18 prowincji Iraku.

Polski kontyngent, stanowiący od początku trzon dywizji, liczył wówczas prawie 2500 żołnierzy, a cała dywizja miała około 9000 żołnierzy z 21 krajów.

Od 2003 roku w Iraku zginęło i zmarło - także poza strefą, za którą odpowiada polskie wojsko - 21 żołnierzy, trzech b. wojskowych zatrudnionych przez zagraniczne firmy ochroniarskie, dwóch dziennikarzy i funkcjonariusz BOR.

Według b. ministra obrony narodowej Aleksandra Szczygły, przedłużenie misji było decyzją rządu Donalda Tuska, a prezydent nie miał możliwości jej zmiany. "Zadziwia mnie, że premier podał datę 31 października, nie uzasadniając, czy to jest skorelowane z pobytem wojsk amerykańskich w Iraku" - powiedział Szczygło. Dodał, że prezydent podpisał wniosek, kierując się odpowiedzialnością za żołnierzy.

Emerytowany generał, prof. Stanisław Koziej ocenia, że międzynarodowej misji w Iraku wciąż daleko do zakończenia, ale udział w niej polskiego wojska przyniósł armii korzyści, przekonując kadrę do zmian. "Pod względem ogólnostrategicznym misja nie jest jeszcze dokończona. Siły międzynarodowe w Iraku czeka jeszcze wiele trudnych lat, zanim będzie można powiedzieć, że operacja zakończyła się sukcesem" - ocenił Koziej, strateg i teoretyk wojskowości.

Szef klubu PiS Przemysław Gosiewski uważa, że rząd, podejmując decyzją o przedłużeniu misji polskich wojsk w Iraku do 31 października 2008 r., nie powinien kierować się sondażami wyborczymi. Jego zdaniem, jest do decyzja przedwczesna. "Jestem głęboko przekonany, że prezydent podjął najlepszą decyzję. W takiej sytuacji prezydent może działać jedynie na wniosek premiera" - powiedział szef klubu PiS.

"To jest decyzja o dwa lata spóźniona, dlatego że Polska nie jest mocarstwem posiadającym nieograniczone możliwości wojskowe uważa wicemarszałek Sejmu, b. wiceszef MON Jerzy Szmajdziński (LiD). "Polscy żołnierze nie mogą jeździć do Iraku piąty czy szósty raz. Nie można wysyłać bez przerwy tych samych żołnierzy w ekstremalne warunki" - powiedział wicemarszałek.

"Niepotrzebnie w tej sprawie jego otoczenie wywoływało awantury - powiedział szef klubu PO Zbigniew Chlebowski Wiadomym było, że decyzja o zakończeniu polskiej misji należy do premiera i jego rządu. Cieszę się, że tę decyzję prezydent zaakceptował" - powiedział.

Według wiceszefa klubu PO Grzegorza Dolniaka, decyzja o przedłużeniu misji polskich wojsk w Iraku do 31 października 2008 roku - o co wnioskował rząd - rodzi nadzieję, że Pałac Prezydencki i premier mogą realizować wspólną politykę zagraniczną.

"To gest, który należy oceniać pozytywnie" - skomentował decyzję prezydenta Dolniak.

Według marszałek Sejmu Bronisława Komorowskiego (PO), gdyby prezydent nie podjął postanowienia o przedłużeniu misji, Polsce groziłaby kompromitacja. Pytany, czy jest zadowolony z decyzji L.Kaczyńskiego, marszałek podkreślił, że "nie jest to kwestia zadowolenia, tylko wykonywania konstytucji".

 

ab, pap