Tragedia nad Bałtykiem. Chciał uratować córki, sam zginął

Tragedia nad Bałtykiem. Chciał uratować córki, sam zginął

Plaża nad Bałtykiem
Plaża nad Bałtykiem Źródło: PAP / Marcin Bielecki
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się na plaży w Stegnie. Nie żyje 48-letni mężczyzna, który próbował ratować swoje córki.

Słoneczna aura i długi weekend sprawiły, że nad Bałtykiem zaroiło się od turystów. W niedzielę 16 sierpnia w wielu miejscach obowiązywał jednak zakaz kąpieli. Ratownicy WOPR wywiesili czerwone flagi ze względu na wysokie fale oraz prądy wsteczne. Zakaz kąpieli obowiązywał m.in. w Międzyzdrojach, Mielnie, Dziwnowie, Romach, Jastrzębiej Górze oraz Krynicy Morskiej.

Stegna. Nie żyje 48-latek. Próbował ratować swoje córki

Czerwona flaga pojawiła się także na kąpieliskach strzeżonych w Stegnie. Tuż po godzinie 14 na plaży w tej nadmorskiej miejscowości doszło do tragedii.

Z relacji lokalnej policji wynika, że w okolicach wejścia nr 64 na plażę, 48-letni turysta rzucił się na pomoc swoim córkom. Mężczyzna wszedł do wody, aby wyciągnąć z niej dziewczynki, które zostały porwane w głąb morza przez fale i prądy wsteczne.

Ostatecznie nastolatki zdołały samodzielnie wyjść na brzeg. W międzyczasie 48-latek miał ogromne problemy z wyjściem z wody, został porwany przez fale. Na brzeg wyciągnęli go świadkowie zdarzenia. Na brzegu została mu udzielona pomoc. Ratownicy prowadzili m.in. resuscytację krążeniowo-oddechową. Mimo ich wysiłków, życia turysty nie udało się uratować.

Ratownicy WOPR przypominają, że prądy wsteczne są niezwykle niebezpieczne, ponieważ mogą osiągać duże prędkości, przez co osoby, które zostaną porwane przez fale, mogą się błyskawicznie znaleźć daleko od brzegu.

Sztutowo. Nie żyje 69-latka. Porwała ją fala

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się również w niedzielny poranek na plaży w Sztutowie w województwie pomorskim. Tuż przed godziną 8 do ratowników wpłynęło o zgłoszenie, że w wodzie na wysokości wejścia nr 59 na plażę, znajduje się osoba, która potrzebuje pomocy.

Służby natychmiast ruszyły na pomoc. Mimo szybkiej reanimacji, życia 69-letniej kobiety nie udało się uratować. Kamil Marzec, rzecznik policji w Sztutowie przekazał, że kobieta spacerowała brzegiem morza, miała wodę do pasa. – W pewnej chwili najprawdopodobniej porwała fala i prądy wsteczne – wyjaśnił policjant.

Czytaj też:
Raj nad polskim morzem bez parawanów. Plaża tak urocza, że trudno się nie zachwycić
Czytaj też:
Kąpielisko bez tłumów idealne na relaks. Z Warszawy dojedziesz tam bardzo łatwo

Źródło: TVN24