Grzegorz W. podejrzany jest o zlecenie takich działań, by przeciwko innej osobie wszczęto postępowanie karne dotyczące obrotu narkotykami. Wniosek o areszt prokuratura uzasadnia obawą matactwa oraz zagrożeniem surową karą. Przy postawionych Grzegorzowi W. zarzutach grozi do dziesięciu lat więzienia.
Byłemu prezesowi PZU Życie zarzucono, że w 2004 roku "zlecił innym osobom skierowanie postępowania karnego przeciwko Piotrowi A. poprzez podstępne zabiegi, polegające na podrzuceniu znacznej ilości narkotyków do samochodu pokrzywdzonego".
"Grzegorz W. polecił innym osobom nabycie tych narkotyków, przez co wziął udział w obrocie znacznych ilości narkotyków" - dodał prokurator.
Nie odpowiedział na pytanie, czy podejrzany przyznał się. Powiedział jedynie, że "złożył wyjaśnienia".
Poinformował też, że podobne zarzuty, tyle że pomocnictwa do popełnienia tego przestępstwa, mają też dwie inne zatrzymane w tej sprawie osoby.
Wobec Michała W., ojca byłego prezesa PZU Życie, prokuratura także wystąpiła o areszt. Oba wnioski prokuratorskie białostocki sąd rejonowy ma rozpatrzyć w sobotę.
Tego dnia prokuratura zamierza też kontynuować przesłuchanie trzeciej z zatrzymanych w sprawie osób.
Piątkowe przesłuchanie Grzegorza W. trwało blisko trzy godziny. Podczas wprowadzania i wyprowadzania przez policję z prokuratury b. prezes PZU Życie nie chciał odpowiadać na pytania dziennikarzy. Milczał też jego obrońca.
Grzegorz W. został zatrzymany w czwartek na Dolnym Śląsku przez funkcjonariuszy CBŚ.
Z opisu zarzutu wynika, że chodzi o sprawę podrzucenia narkotyków prezesowi VII NFI.
W kwietniu 2005 r. media pisały, że Grzegorz W. w czasie śledztwa ws. działania przez niego na szkodę PZU Życie werbował w aresztach "żołnierzy" i miał zlecać im m.in. egzekucję długów i dyscyplinowanie swych ludzi, którzy - gdy Grzegorz W. był w areszcie - zaczęli działać na własną rękę.
"Gazeta Wyborcza" pisała wówczas, że jej informator wiązał "żołnierzy" W. z prowokacją w 2004 r. - podrzuceniem półkilogramowej tajemniczej paczki z białym proszkiem Piotrowi Adamczykowi, prezesowi VII NFI. Adamczyk miał znaleźć paczkę w swym aucie.
Sprawę karną Grzegorza W. za działanie na szkodę PZU Życie stołeczny sąd zwrócił w 2004 r. prokuraturze. Trwa śledztwo, w którym ma on zarzuty. Za działanie na szkodę tej spółki, co miało spowodować w niej wielomilionowe straty, W. grozi do 10 lat więzienia.
Według prokuratury, udzielał on milionowych pożyczek różnym spółkom, nieraz powiązanym z nim samym. Wierzytelności te miały być umarzane lub ich spłata nie była egzekwowana.
Prokuratura badała też sprawę domniemanych tajnych kont byłych szefów PZU Życie i PZU - W. i Władysława Jamrożego, którymi zarządzała w ich imieniu niewielka firma Warren Trustee Group.
Były prezes PZU Życie jest też oskarżony o groźby karalne wobec Janusza Lazarowicza, prezesa XIV NFI, od którego miał też żądać przekazania kontroli nad tym NFI oraz miliona dolarów. Grozi mu do 3 lat więzienia.ab, ss, pap