W środę przed południem Komenda Stołeczna Policji (KSP) opublikowała obszerne oświadczenie w sprawie policyjnego psa o imieniu Tasman. To odpowiedź na falę krytyki, jaka przetoczyła się przez media społecznościowe po publikacji drastycznego zdjęcia zwierzęcia. Fotografię udostępnił między innymi poseł Lewicy Łukasz Litewka.
W komunikacie policja odniosła się do „zarzutów dotyczących rzekomych zaniedbań wobec psa służbowego 'Tasman' oraz warunków utrzymania zwierząt w Komendzie Stołecznej Policji”.
Jak podkreślono, „Komenda Stołeczna Policji stanowczo zaprzecza twierdzeniom o 'doprowadzeniu psa do stanu krytycznego', 'zagłodzeniu' czy systemowych zaniedbaniach w opiece nad zwierzętami służbowymi. Zarzuty te nie znajdują potwierdzenia w faktach, ani w dokumentacji medycznej oraz służbowej”.
Z przekazanych informacji wynika, że Tasman został kupiony 1 października 2024 roku z przeznaczeniem do indywidualnego szkolenia. Po tym, jak rozpoczęto wobec niego tresurę, przebywał w kojcu na terenie obiektu szkoleniowego.
U psa zdiagnozowano zaburzenie
Według oświadczenia, w trakcie szkolenia u psa ujawniły się poważne zaburzenia o charakterze behawioralnym.
„W trakcie szkolenia u psa ujawniły się zaburzenia behawioralne, przejawiające się nadpobudliwością oraz samookaleczeniami. Każdorazowo po stwierdzeniu obrażeń pies był niezwłocznie obejmowany opieką weterynaryjną, a na podstawie zaleceń lekarza czasowo wyłączany z procesu tresury. Przez cały okres pozostawał pod stałą kontrolą lekarską” – poinformowano.
Policja zaznaczyła, że urazy nie były skutkiem zaniedbań ani niewłaściwego karmienia, lecz wynikały z problemów zdrowotnych zwierzęcia. „Twierdzenia o rzekomym 'zagłodzeniu' nie znajdują żadnego potwierdzenia w dokumentacji medycznej” – stwierdzono.
Po konsultacjach z lekarzami weterynarii oraz behawiorystą u psa rozpoznano objawy tak zwanej choroby kojcowej. Stwierdzono także trwałą niezdolność do dalszej służby. W związku z tym 7 marca 2025 roku Tasman został wycofany z użytkowania i zwrócony hodowcy w ramach rękojmi za wady ukryte.
„Pojedyncze zdjęcie nie jest dowodem”
Komenda Stołeczna Policji odniosła się również bezpośrednio do fotografii, które wywołały poruszenie.
„Należy jasno podkreślić, że pojedyncze zdjęcie – oderwane od kontekstu czasowego i dokumentacji medycznej – nie powinno stanowić przesądzającego dowodu zaniedbania ani 'zagłodzenia' zwierzęcia” – przekazano.
Jak dodano, „rzetelna ocena stanu zdrowia zwierzęcia powinna być dokonana wyłącznie na podstawie pełnej dokumentacji weterynaryjnej, badań oraz opinii lekarzy”.
W oświadczeniu zdementowano także pojawiające się w sieci sugestie, że psy służbowe nie są wyprowadzane z kojców. Policja podkreśliła, że ich utrzymanie, szkolenie i opieka weterynaryjna odbywają się zgodnie z obowiązującymi przepisami i pod stałym nadzorem. Zapewniono również, że „dobrostan zwierząt służbowych jest dla Policji priorytetem”. Ostatnia kontrola Powiatowego Inspektoratu Weterynarii, przeprowadzona we wrześniu 2025 roku w Komendzie Stołecznej Policji nie wykazała nieprawidłowości.
Na koniec oświadczenia wskazano, że KSP posiada pełną dokumentację medyczną psa i deklaruje jej udostępnienie właściwym organom kontrolnym.
