Pod koniec ubiegłego miesiąca rządowy projekt ustawy o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów wpłynął do izby niższej Parlamentu. KROPiK to nowe narzędzie w rękach Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
O co w tym wszystkim chodzi? „Obowiązkowe znakowanie i rejestracja są uznawane za jeden ze skuteczniejszych sposobów ograniczania bezdomności psów i kotów. Dzięki utworzeniu krajowej bazy możliwe będzie jednoznaczne powiązanie zwierzęcia z jego właścicielem lub ze schroniskiem, w którym przebywa” – tak KROPiK reklamował gabinet premiera Donalda Tuska.
Zignorowanie nowego obowiązku może być bardzo kosztowne
Jak zwróciła uwagę redakcja portalu Gazeta, w uzasadnieniu projektu ustawy o KROPiK zaznaczono, że obowiązek oznakowania i rejestracji dotyczył będzie powszechnie jedynie psów, a w przypadku kotów – tylko tych zwierząt, które znajdują się w schroniskach lub pochodzą z hodowli. Jednak może ulec to zmianie – posłanka Koalicji Obywatelskiej – Małgorzata Tracz – poinformowała, że dzisiaj (czyli w czwartek – 26 marca) złoży poprawkę w Sejmie, by te same zasady powszechności dot. także kotów – dowiedziała się redakcja dziennika „Rzeczpospolita”. Jej pomysł zakłada, by każdy kot był czipowany maksymalnie „do ukończenia czwartego miesiąca życia”.
Warto przypomnieć, ile kosztować ma czipowanie i rejestracja. Wydatki te ponosić będą musieli właściciele zwierząt (choć niewykluczone, że gminy będą je częściowo lub całościowo refundować). Chodzi w sumie o 100 zł (50 PLN za czipa i kolejne 50 – za rejestrację w KROPiK-u, natomiast jeśli zwierzę ma już wszczepiony miniaturowy układ scalony, właściciel zapłaci wyłącznie za wpisanie kota czy psa do bazy).
A co, jeśli ktoś nie dopełni obowiązku? Będzie musiał liczyć się z karą grzywny – nawet do pięciu tysięcy złotych.
Czytaj też:
Nowa usługa w Wizz Air. Tak wyślesz wiadomość w czasie lotuCzytaj też:
Zapominasz słów? To może być sygnał z mózgu
