Choć o dramacie zwierząt w Radysach aktywiści alarmowali przez lata, to o losach schroniska zadecydowała dopiero interwencja policji i prokuratury z czerwca 2020 roku. Już dzień później zarzuty usłyszał Zygmunt D., właściciel schroniska, który trafił do aresztu. Niedługo potem aresztowany został również jego syn, Daniel D., bo według prokuratury to on „faktycznie zarządzał schroniskiem”. Jednak obaj spędzili za kratkami zaledwie miesiąc, wpłacili po 150 tysięcy złotych poręczeń majątkowych i wyszli na wolność.
Liczący 41 stron akt oskarżenia trafił do sądu cztery lata później, w czerwcu 2024 roku. O znęcanie się nad zwierzętami oskarżono łącznie trzy osoby, w tym dwie, Zygmunta D. i Daniela D., o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem. Wśród oskarżonych znalazł się również Bartłomiej K., lekarz weterynarii zatrudniony w schronisku.
Radysy, czyli 114 świadków, 20 rozpraw i wyroku brak
Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Piszu, a proces ruszył 11 lutego 2025 roku, blisko pięć lat po decydującej interwencji aktywistów i służb. Rzecznik Prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie, sędzia Adam Barczak, w odpowiedzi na nasze pytania wylicza, że jak dotąd odbyło się 20 rozpraw, w tym ostatnia 21 stycznia 2026 roku. – Aktem oskarżenia zawnioskowano przesłuchanie 114 świadków przed sądem. Z tej liczby przesłuchano, z nielicznymi wyjątkami, niemal wszystkich – dodaje.
