W drugiej połowie marca dziennikarze ujawnili, że poseł Giertych i jego kancelaria za reprezentowanie Getin Noble Banku m.in. w procesach z frankowiczami (czyli osobami, które zaciągnęły kredyty we frankach szwajcarskich), otrzymać mieli blisko dziewięć milionów złotych brutto. Współpracownik polityka KO miał „sabotować proces grupy frankowiczów, którzy walczyli o unieważnienie korzystnych umów z GNB (...) m.in. poprzez składanie nieprawdziwych oświadczeń w sądzie i popełnianie wciąż tych samych proceduralnych błędów” – brzmią ustalenia WP i Moneya (cytat za wspomnianymi portalami).
Co na to Giertych? W jednej z reakcji na platformie X uruchomił ankietę – zwrócił się za jej pośrednictwem do internautów z pytaniem, czy ma pozwać Szymona Jadczaka (jednego z autorów artykułów, które nagłośniły aferę) cywilnie czy karnie. Ujawnione informacje określił mianem „kłamstw”. Zarzucił dziennikarzowi śledczemu także „naruszenie tajemnicy bankowej”. „Pozwać go cywilnie o przeprosiny i kasę czy złożyć prywatny akt oskarżenia, żądając, aby sprzątał ulice, a jak tego nie zrobi (...), żeby szedł siedzieć?” – drwił parlamentarzysta.
O aferę pytany był pod koniec marca Donald Tusk. – Mam poważne rzeczy na głowie. Nie zajmuję się praktyką adwokacką pana Romana Giertycha. Niech on się sam tłumaczy ze swoich zawodowych dokonań czy różnych ich okoliczności. To mnie nie interesuje. Mnie interesuje zachowanie pana Giertycha jako posła – odniósł się do artykułu portali, których właścicielem jest spółka WP Media.
Żaden z polityków KO „nie może tknąć” Romana Giertycha?
Wirtualna Polska zwróciła się z pytaniami ws. afery dot. GNB także do kilkunastu polityków KO, prosząc, aby skomentowali doniesienia. Wielu z nich nabrało wody w usta.
Głos ws. zabrała natomiast ministra polityki społecznej i funduszy regionalnej – Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz (przewodnicząca Polski 2050). Przedstawicielka rządzącej Koalicji 13 Października zrobiła to w programie „Tłit”. Jej zdaniem były szef MEN powinien odnieść się ws. tego, co zostało ujawnione. W przypadku, gdyby istniały inne fakty, których prokuratura nie wzięła pod uwagę, to w przyszłości śledczy „powinni się im przyjrzeć” – oceniła.
Anonimowe źródła z KO skomentowały zaś nieoficjalnie dla WP, że Giertycha „nikt nie tknie, póki przyzwolenia nie da szef” (czyli premier Tusk). Ktoś inny stwierdził, że mecenas „ma wsparcie” szefa rządu „i nikt nie ma na to wpływu”.
Czytaj też:
Obajtek o powrocie do Orlenu. Szybka riposta spółkiCzytaj też:
KRRiT ukarała Fame MMA. Federacja ma ogromną kwotę do zapłacenia
