Zawodowy żołnierz Wojska Polskiego uwodził, obiecywał i wyłudzał pieniądze od kobiet. Historie pokrzywdzonych są do siebie uderzająco podobne. Wszystko zaczynało się niewinnie – od znajomości w internecie, czułych słów i obietnic wspólnej przyszłości. Mężczyzna przedstawiał się jako zaradny, przedsiębiorczy i spełniony zawodowo. Oprócz służby w wojsku miał rzekomo prowadzić biznesy, sprowadzać auta z zagranicy, a nawet planować awans na wysokie stanowisko.
Tak polski żołnierz uwodził kobiety. Szokujące relacje
Z czasem pojawiały się prośby o pieniądze. Najpierw drobne – na codzienne wydatki, zakupy czy szybkie przelewy BLIK. Później znacznie większe kwoty: zaliczki na samochody, pożyczki, a nawet kredyty zaciągane na nazwiska kobiet. Jedna z nich straciła ponad 200 tys. zł.
Z relacji kobiet wyłania się powtarzalny schemat: zdobycie zaufania, budowanie bliskości, a następnie stopniowe wyciąganie pieniędzy. Gdy pojawiały się wątpliwości lub żądania zwrotu, ton rozmów miał się zmieniać. Zamiast obietnic pojawiały się groźby, presja i zastraszanie.
Sprawą zajęli się policjanci z Wrocławia, którzy zgromadzili materiał dowodowy i dotarli do kolejnych pokrzywdzonych. Postępowanie prowadzi obecnie prokuratura przy współpracy z Żandarmerią Wojskową. Śledczy zapowiadają przedstawienie zarzutów.
Polski żołnierz wykorzystał „efekt aureoli”
Eksperci zwracają uwagę, że kluczową rolę odegrał tzw. efekt aureoli. – Panuje przekonanie, że wojsko nie trzyma ludzi, którzy są nieodpowiedzialni – komentowała psycholożka Agata Dominik.
Mundur automatycznie budzi skojarzenia z odpowiedzialnością i wiarygodnością, co mogło ułatwić sprawcy zdobycie zaufania. – Czułam się bezpiecznie. Mundur robił swoje. Dziś wiem, że to była manipulacja – mówi jedna z poszkodowanych. – Wzięłam 70 tysięcy zł kredytu. Zapewniał mnie, że nie zostawi mnie z długami, że on będzie to spłacał, że to jest jego dług. To były też kwoty drobne, które wynikały z blików, z pożyczek na fryzjera, z pożyczek na zakupy, z pożyczek na opłacenie paczki, i tego się uzbierało. W sumie jest mi winien 200 tys. zł – dodaje w rozmowie z "Interwencją".
Mimo trwającego śledztwa, kobiety alarmują, że mężczyzna może nadal działać i szukać kolejnych ofiar. – Mając na uwadze zaawansowany etap tego postępowania sugeruję, żeby osoby, które czują się poszkodowane, zgłaszały się wprost do Prokuratury Rejonowej dla Wrocławia-Fabrycznej – przekazał Damian Pownuk z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.
