Pisarka była gościnią na tegorocznej edycji gospodarczo-technologicznego wydarzenia Impact CEE w Poznaniu. Wypowiedziała się tam m.in. na temat literatury, swoich planów pisarskich, a także sztucznej inteligencji.
Olga Tokarczuk przyznała, że używa AI
W trakcie wystąpienia na panelu prowadzonym przez Sławomira Sierakowskiego przyznała, że wykupiła sobie „najwyższą, zaawansowaną wersję jednego modelu językowego i bywa w głębokim szoku, patrząc na to, jak fantastycznie powiększa on horyzonty i pogłębia myślenie kreatywne”.
– Gdy przy pisaniu ostatniej powieści, której premiera odbędzie się jesienią tego roku, zapytałam ten zaawansowany model o to, do jakich piosenek mogli tańczyć moi bohaterowie na dansingu kilkadziesiąt lat temu, AI podrzuciła mi kilka tytułów, a na koniec dodała „i jeszcze Golec Łorkiestra”, z tym zabawnym błędem w nazwie – relacjonowała noblistka, cytowana przez serwis mycompanypolska.pl.
– Często wprost rzucam maszynie pomysł do analizy z prośbą: "kochana, jak mogłybyśmy to pięknie rozwinąć?". Mimo że wiem o halucynacjach i licznych błędach rzeczowych algorytmów na polu ścisłej ekonomii i twardych danych, muszę oddać to, że w płynnej literackiej fikcji ta technologia stanowi atut o niewiarygodnych wprost proporcjach – przyznała Tokarczuk.
Tokarczuk o tradycyjnej literaturze. „Żal”
Pisarka dodała jednocześnie, że ma w sobie żal „nad epoką, która znika bezpowrotnie”. – Serce boli, że odchodzi tradycyjna literatura pisana miesiącami w samotności, będąca dziełem życia skrojonym w głowie w pełni świadomego, jednego konkretnego indywiduum. Cholernie żal mi w tym wszystkim Balzaka, Ciorana i niepowtarzalnego Nabokowa, bowiem mimo mojego entuzjazmu nie wierzę, aby jakikolwiek nowoczesny czat kiedykolwiek zdołał przemówić w tak wykwintny sposób – mówiła Tokarczuk.
Czytaj też:
Olga Tokarczuk uderza w decyzję Karola Nawrockiego. „To coś zupełnie niebywałego”Czytaj też:
Sekrety małżeństwa Macronów. Nowa książka ujawnia kulisy „policzka”
