Poprosiła o wodę, potem wypisała mandat. „Dobra wola okazała się kosztować nas 500 zł”

Poprosiła o wodę, potem wypisała mandat. „Dobra wola okazała się kosztować nas 500 zł”

Szczecin
Szczecin Źródło: Shutterstock / piotrbb
Lokal w Szczecinie poinformował w mediach społecznościowych o kontrowersyjnej kontroli pracownicy urzędu skarbowego. Problemem okazało się sprzedanie wody przed otwarciem lokalu.

W środę 1 lipca pierogarnia Ciasto i Farsz, która zaledwie trzy dni działała w nowym miejscu, została ukarana mandatem jeszcze przed otwarciem lokalu.

Urzędniczka poprosiła o wodę. Potem wypisała mandat

„Kilka minut przed godziną 11:00, czyli jeszcze przed otwarciem lokalu, pojawiła się u nas pani, która poprosiła o butelkę wody. Lokal był jeszcze nieczynny, kasa fiskalna nie była jeszcze uruchomiona, a my, ucząc się dopiero rytmu nowego miejsca i chcąc po prostu być uprzejmi, postanowiliśmy tę wodę sprzedać” – relacjonowano w mediach społecznościowych.

Jak się później okazało, była to kontrola z Urzędu Skarbowego, która zakończyła się mandatem w wysokości 500 zł. „Nie ukrywamy, że jest nam zwyczajnie przykro. W pierwszych dniach działalności człowiek skupia się przede wszystkim na tym, żeby każdy gość wyszedł zadowolony. Tym razem dobra wola okazała się kosztować nas 500 zł” – napisali przedstawiciele lokalu.

facebook

Fala komentarzy ws. działania urzędu skarbowego

Publikacja wywołała sporo emocji wśród internautów, którzy wyjątkowo negatywnie ocenili działania urzędniczki. Zwracano m.in. uwagę, że w tym terminie w całej Polsce panowały rekordowe upały, zatem „taka zagrywka” była nie na miejscu. Radzono również, aby właściciele napisali odwołanie.

Jedna z osób zwróciła natomiast uwagę, że „takie jest prawo”. „Na kasę musisz nabić, a jeśli dajesz to konsekwencji brak. Odwołanie nic nie da, wzięło się kasę więc paragon konieczny” – napisała internautka. „Myślę, że ta wizyta to skutek jakiegoś miejscowego 'sygnalisty'” – oceniła inna osoba.

„Czyli celowo weszła przed otwarciem, by kupić tę wodę... To jest tragedia, jak działają w Polsce urzędnicy wobec małych przedsiębiorców” – czytamy w kolejnym komentarzu.

Przypomnijmy, kilka tygodni temu głośno było również o wizycie jednej z urzędniczek urzędu skarbowego w pizzerii w Sopocie. Wówczas nałożono na restaurację karę w wysokości 2500 zł. Powodem był wówczas błędnie nabity podatek od pizzy.

Czytaj też:
Uciążliwa opłata jednak do ominięcia. Skarbówka patrzy na jeden warunek
Czytaj też:
Urzędniczki w strachu po słowach Stanowskiego.  „Kupiłam gaz pieprzowy”

Opracowała:
Źródło: Facebook