Spór Berka z Nawrockim. Były wiceszef TK ostrzega: To jest pułapka

Spór Berka z Nawrockim. Były wiceszef TK ostrzega: To jest pułapka

Karol Nawrocki, Maciej Berek
Karol Nawrocki, Maciej Berek Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyżewski
Były wiceprezes TK zabrał głos w sprawie sporu o ślubowanie sędziów. Prof. Stanisław Biernat ostro ocenił działania Karola Nawrockiego.

Prof. Stanisław Biernat uważa, że Maciej Berek został prawidłowo wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. – Było kworum, była większość, a Sejm jako jedyny organ upoważniony z mocy konstytucji wykonał swoją kompetencję i wybrał sędziego Trybunału wobec zwolnienia się miejsca w związku z zakończeniem kadencji sędziego, nawiasem mówiąc, dublera – powiedział były wiceprezes TK.

Spór o ślubowanie sędziów TK. Były wiceprezes komentuje

Sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku został zapytany również o kwestię ślubowania sędziów przed prezydentem. – W ogóle trudno mówić w świetle prawa o przyjmowaniu ślubowania. Według ustawy sędziowie składają ślubowanie „wobec prezydenta”, co jak wiadomo jest formułą niejasną. I niekoniecznie to oznacza: „w obecności prezydenta” – stwierdził w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Jak podkreślił prof. Stanisław Biernat, „dotychczas ślubowania odbywały się w obecności prezydenta, ale odmowa udziału głowy państwa nie oznacza, że ślubowanie nie może zostać skutecznie złożone”. – Natomiast nie można mówić o przyjmowaniu ślubowania przez prezydenta, ponieważ prawo nie przewiduje jego żadnego czynnego udziału, z wyjątkiem zorganizowania samego ślubowania – dodał.

Były wiceszef TK uderza w decyzję prezydenta

Były wiceprezes TK zwrócił uwagę na fakt, że „samo ślubowanie polega na wypowiedzeniu przez sędziego roty oraz podpisaniu jej tekstu”. – Prezydent może nawet nie wypowiedzieć ani jednego słowa, nie musi wygłaszać przemówienia, nie musi gratulować, itd. To już jest kwestia obyczajów i standardów stosownych dla pełnionego urzędu – wyjaśnił. – Nie można mówić o przyjmowaniu ślubowania, a jedynie o zorganizowaniu aktu ślubowania. A zorganizowanie ślubowania jest obowiązkiem prezydenta wynikającym wprost z ustawy – dodał.

Prof. Stanisław Biernat został również zapytany o ślubowania czterech sędziów, które odbyły się w Sejmie w obecności marszałka Sejmu. – Wybrani prawidłowo przez Sejm sędziowie nie doczekali się przez długie tygodnie zaproszenia przez prezydenta. W sali kolumnowej Sejmu obecny był marszałek, ale też i inne osoby. Obecna była pani marszałek Senatu, byli prezesi Trybunału Konstytucyjnego – przypomniał.

Według sędziego nie było to ślubowanie składane przed marszałkiem Sejmu. – To było ślubowanie w obecności jego i innych osób, ale, jak wyraźnie potwierdzali sędziowie, było ślubowaniem wobec prezydenta, zastępczym w sytuacji, kiedy prezydent odmówił zorganizowania uroczystości, tak jak to do tej pory bywało, czyli w Pałacu Prezydenckim – powiedział.

Spór kompetencyjny między Sejmem a prezydentem

Rozmówca „Rzeczpospolitej” odniósł się również do sporu kompetencyjnego dotyczącego ślubowania nowych sędziów TK. – Prezydent, chcąc utrudnić podjęcie obowiązków sędziowskich przez nowych sędziów, wszczął spór kompetencyjny przed Trybunałem Konstytucyjnym. To jest zupełnie sztuczne przedsięwzięcie, niemające żadnych merytorycznych przesłanek – ocenił prof. Stanisław Biernat. – Ten spór kompetencyjny jest wymyślony ad hoc i zupełnie nietrafny, niezasługujący na jakiekolwiek usprawiedliwienie – dodał.

Jednocześnie były wiceszef TK wskazał, że samo skierowanie sprawy do Trybunału Konstytucyjnego pozwala prezydentowi powoływać się na trwające postępowanie.

– Jednakże wskutek tego, że sprawa zawisła w Trybunale, prezydent ma świetną wymówkę, że do jej zakończenia nic nie może zrobić: nie wolno mu wykonać żadnego ruchu, w tym również nie jest w stanie zorganizować ślubowania. To jest pułapka, jaką prezydent czy jego współpracownicy zastawili na nowych sędziów – wyjaśnił.

Czytaj też:
Trzy scenariusze dla TK. Rząd skusi się na najostrzejszy?
Czytaj też:
Tego o Trybunale Konstytucyjnym nie mówi się Polakom. „Winę ponosi prezes”

Źródło: Rzeczpospolita