Dziennikarz Krzysztof Stanowski w Programie Zero opisał sprawę mandatu na 2,5 tys. złotych, który wystawiony został w Gdańsku. Pracownice urzędu skarbowego kupiły pizzę z krewetkami, a na paragonie zamiast stawki 23 proc. VAT naliczono tylko 8 proc. Owoce morza od 2020 roku traktowane są jako towar luksusowy, więc obowiązuje wyższa stawka.
Stanowski wyzywał urzędniczkę. Wywołał falę hejtu?
Szef Kanału Zero stwierdził, że taka szczegółowość i tak wysokie kary to głupota. – Przecież to człowieka szlag trafi. Ty babo głupia, wredna, babsko obrzydliwe, czy ty myślisz, że my cię zatrudniliśmy w państwie polskim do tego, żebyś chodziła i kminiła, jaką porąbaną pizzę zamówić, żeby stawka VAT-u nie była oczywista, żebyś normalnemu przedsiębiorcy dała mandat 2,5 tys. zł? Przecież ciebie powinni trzymać na rynku rozebraną do naga, przypiętą do jakiegoś słupa, żeby wszyscy widzieli, jak głupi potrafi być urzędnik – grzmiał Stanowski.
– Facet całe życie płaci podatki, prowadzi legalny biznes i taka pinda przychodzi i może nie rujnuje, ale zakłóca jego biznes. Ona ma pieniądze z jego ciężkiej pracy – kontynuował. Po jego słowach dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
„Gazeta Wyborcza” zwraca teraz uwagę na hejt, jaki pociągnęło za sobą wystąpienie Stanowskiego. – Takiej skali agresji i pogardy, jaką wywołały te słowa, urzędnicy i funkcjonariusze KAS nie pamiętają – oceniała w rozmowie z dziennikarzami szefowa Związkowej Alternatywy w KAS, Agata Jagodzińska.
Na dowód swoich słów, pokazała kilka wpisów w mediach społecznościowych, uderzających w przedstawicieli skarbówki. Pada tam mnóstwo wulgaryzmów i przykrych stwierdzeń. W anonimowych wypowiedziach urzędnicy przyznają, że boją się teraz wykonywać swoje obowiązki, a agresja internetowych komentarzy mocno nimi wstrząsnęła.
– Zdarzało mi się wcześniej, że pluto w moją stronę, teraz w ruch mogą pójdą kamienie. Kto wie, na kogo się trafi podczas kolejnej kontroli – mówiła jedna z kobiet. Inny urzędnik przyznał, że od zawsze istniała grupa biznesmenów, która nie znosiła kontrolerów. – Czy sądzi pani, że oni tak ośmieleni będą teraz milczeć podczas kontroli? – pytał.
Przedstawicielka skarbówki: Boję się, że to będzie eskalowało
„GW” zwróciła uwagę, że w nocy z 24 na 25 czerwca obrzucono kamieniami budynek Urzędu Skarbowego Warszawa-Praga. – Przemoc fizyczna nie bierze się z próżni. Podgrzewanie emocji i atakowanie urzędników może prowadzić do bardzo niebezpiecznych skutków – komentował zdarzenie szef MSWiA Marcin Kierwiński.
– Pracuję w skarbówce od 24 lat i nie pamiętam podobnej sytuacji. Owszem, zdarzali się agresywni klienci czy pojedyncze przypadki uszkodzenia mienia urzędowego. Ale żeby ktoś obrzucał urząd skarbowy kamieniami? Nigdy. Brakuje mi słów – stwierdzała Jagodzińska. Przyznała, że zwłaszcza w małych miejscowościach urzędnicy boją się wychodzić na miasto. Wspomniała o sytuacji, gdy zdjęcia pracowników skarbówki publikowane były w sieci.
Przyznała, że przedstawiciele skarbówki nigdy nie należeli do szczególnie lubianych. – Były też takie przypadki, że trzeba było wzywać na kontrolę asystę uzbrojonych funkcjonariuszy, bo sytuacja stawała się niebezpieczna. I boję się, że teraz to będzie eskalowało – mówiła.
Wyraziła też obawy o tegoroczną akcję „Lato”, polegającą na zwalczaniu sezonowej szarej strefy w gastronomii. – Wiem, że są regiony, gdzie ta akcja jest przesuwana w czasie. A być może w ogóle przez ten wybryk Krzysztofa Stanowskiego zostanie odwołana? – pytała przedstawicielka związkowców.
Czytaj też:
O tym Stanowski powinien rozmawiać z pracownikami fiskusa. 8 lat ścigali samotną matkę z Lublina Czytaj też:
Polacy ocenili Stanowskiego, Rymanowskiego i Wysocką-Schnepf. Wyniki mogą zaskoczyć
