Jak dowiadujemy się z „Dziennika Gazety Prawnej”, rządowe prace nad ustawą znajdują się już „na ostatniej prostej”. Ich pierwotna wersja powstawała jeszcze w styczniu ubiegłego roku. Ostatnia – w lipcu tego roku. Początkowo zapisy ustawy miały m.in. odwrócić skutki tzw. ustawy kagańcowej i zreformować sądownictwo dyscyplinarne. Ostatecznie sprawy te wyłączono do innych projektów.
KRS będzie powoływać prezesów sądów?
Omawiana tutaj ustawa skupia się na przywróceniu sędziowskiej samorządności. Twórcy przepisów zarzucają PiS całkowite „zabicie” tego zjawiska za rządów PiS. Odwróceniem tamtych zmian ma być m.in. powierzenie KRS kwestii odwoływania prezesów oraz wiceprezesów sądów. Minister sprawiedliwości będzie jedynie składał wniosek w tej sprawie, zasięgając opinii zgromadzenia ogólnego sędziów danego sądu. KRS będzie miała 30 dni na decyzję, od której będzie jeszcze przysługiwało odwołanie.
W rozmowie z „DGP” sędzia Piotr Mgłosiek z Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Krzyków we Wrocławiu zwracał uwagę, że z przepisów poprzedniego rządu korzystał także ten obecny. – Także po zmianie rządów bywamy świadkami sytuacji, które potwierdzają, że zapowiedzi o „wsłuchiwaniu się w głos środowiska” są czczą gadaniną – częstokroć na prezesów sądów powoływano bowiem osoby, które otrzymały najmniejszą liczbę głosów podczas zgromadzeń – zauważał.
– To sami sędziowie wiedzą najlepiej, kto u nich w sądzie powinien pełnić rolę prezesa. Jestem więc absolutnie przekonany, że decyzje w tym zakresie powinno się podejmować w gronie sędziów na sędziowskich zebraniach – podkreślał Mgłosiek.
Czytaj też:
O planie Tuska na TK wiedziało wąskie grono. „Nie obchodzi nas, co zrobi Nawrocki”
Szef KRS pozytywnie o nowelizacji ustawy
Proponowane zmiany pozytywnie ocenia także szef KRS Dariusz Zawistowski. – Przeniesienie kompetencji do odwoływania prezesów z ministra na KRS jest rozwiązaniem ustrojowo bardzo dobrym, bo pozwala uniknąć wątpliwości, czy aby na pewno o ich losach decydują względy merytoryczne – mówił gazecie.
Minister nadal będzie mógł wywierać naciski na prezesów sądów, ponieważ będzie miał możliwość zawieszenia ich w pełnieniu czynności. Tego rozwiązania obawia się z kolei sędzia Bartłomiej Przymusiński z „Iustitii”. – To stwarza niebezpieczną furtkę, która może pozwolić działającemu w złych intencjach ministrowi na arbitralne odsunięcie kogoś od pełnienia funkcji bez faktycznego zamiaru kontynuowania procedury przed radą. A ponieważ przepisy nie wykluczają możliwości ponownego złożenia wniosku, stan zawieszenia mógłby potencjalnie trwać nawet dłużej iż trzy miesiące – ostrzegał.
Czytaj też:
15 sędziów z zarzutami dyscyplinarnymi. KRS komentuje zdecydowany ruch Czytaj też:
Rzecznik rządu broni kandydatury Berka do TK. Tak plan Tuska może zostać storpedowany
