Kardynał Stanisław Dziwisz nie chce zeznawać w głośnym procesie dotyczącym odpowiedzialności Kościoła za wykorzystywanie seksualne małoletniego. Do Sądu Okręgowego w Krakowie trafiło pismo, w którym były metropolita krakowski wnosi o niewzywanie go na rozprawę. To już drugi raz, gdy duchowny nie stawił się przed sądem jako świadek.
Kard. Dziwisz napisał do sądu. Chce uniknąć przesłuchania
Sprawa dotyczy pozwu Janusza Szymika, który domaga się 20 mln zł zadośćuczynienia od Archidiecezji Krakowskiej oraz parafii w Międzybrodziu Bialskim. Mężczyzna twierdzi, że w latach 80., gdy był ministrantem, przez kilka lat był wykorzystywany seksualnie przez ówczesnego proboszcza ks. Jana W.
Zdaniem pełnomocników Janusza Szymika kard. Dziwisz może mieć istotną wiedzę o sprawie, ponieważ miał otrzymywać od śp. ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego sygnały i prośby o interwencję wobec zachowania duchownego.
Pierwszy termin przesłuchania hierarchy został odwołany z powodu jego choroby. Na kolejną rozprawę, która odbyła się w środę, kardynał również nie przyjechał. Jak poinformowała sędzia Monika Szczepaniec-Czech, powodem był wcześniej zaplanowany wyjazd do Watykanu. Jednocześnie do sądu wpłynęło pismo, w którym duchowny przekonuje, że nie posiada wiedzy na temat okoliczności sprawy. Wskazuje, że w latach 1978–2004 przebywał w Rzymie, a ze względu na wiek, stan zdrowia i zalecenia lekarzy powinien unikać sytuacji wywołujących silny stres. W związku z tym poprosił, by sąd odstąpił od jego przesłuchania.
Sąd czeka na kard. Dziwisza. Czego dotyczy sprawa?
Teraz sąd oczekuje na opinię lekarza sądowego. Jeśli specjalista potwierdzi, że stan zdrowia kardynała uniemożliwia mu udział w rozprawie, przesłuchanie może odbyć się w jego miejscu zamieszkania. W przeciwnym razie sąd będzie mógł zastosować środki przewidziane przez przepisy, w tym nałożyć grzywnę lub zdecydować o przymusowym doprowadzeniu świadka.
Równolegle pełnomocnicy Janusza Szymika próbują doprowadzić do przesłuchania byłego księdza Jana W. Problemem pozostaje jednak ustalenie miejsca jego pobytu. Jedno z wezwań wysłano do klasztoru, ale – jak przekazał sąd – nie zostało ono odebrane.
Proces przed krakowskim sądem to kolejny etap wieloletniej walki Janusza Szymika o sprawiedliwość. W 2025 roku Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej przyznał mu 400 tys. zł zadośćuczynienia za brak reakcji na zgłaszane nadużycia. Jednocześnie sąd uznał, że odpowiedzialność za działania ks. Jana W. powinna ponosić Archidiecezja Krakowska, której duchowny podlegał w czasie, gdy – według ustaleń sądu – dochodziło do wykorzystywania seksualnego małoletniego ministranta.
