Niemcy nie planują udziału w pierwszych ćwiczeniach wojskowych tzw. koalicji chętnych, które jesienią odbędą się w Polsce.
Zapowiedź organizacji manewrów padła we wtorek 14 lipca podczas spotkania Emmanuela Macrona i Donalda Tuska. Ćwiczenia mają być sygnałem gotowości państw europejskich do działania w przypadku zawarcia zawieszenia broni w Ukrainie.
Jak podkreślił prezydent Francji, mają pokazać „gotowość, determinację i wiarygodność na lądzie, w powietrzu i na morzu”. W manewrach mają uczestniczyć przede wszystkim wojska Francji i Wielkiej Brytanii.
Niemcy nie wezmą udziału w ćwiczeniach w Polsce
Jak ustalił jednak „Sueddeutsche Zeitung”, niemiecka Bundeswehra nie zamierza do nich dołączyć. Gazeta przypomina, że choć Berlin formalnie należy do tzw. koalicji chętnych, gotowość do udziału jest ograniczona.
Według „SZ” Friedrich Merz od miesięcy stara się zachować równowagę między wsparciem europejskich inicjatyw a unikaniem deklaracji, które mogłyby zostać odebrane jako zobowiązanie do wysłania niemieckich żołnierzy. Jak zauważa „SZ”, „z jednej strony niemiecki rząd sceptycznie ocenia możliwości koalicji chętnych Macrona a z drugiej strony chce uniknąć wrażenia, że uchyla się od odpowiedzialności i odrzuca Macrona”.
Na ostrożność Berlina wpływają nie tylko względy polityczne, ale także obowiązujące przepisy. Niemiecka konstytucja nakłada rygorystyczne warunki dotyczące udziału Bundeswehry w zagranicznych misjach, a każda taka decyzja wymaga zgody Bundestagu. Dodatkowo rząd obawia się reakcji opozycji, która mogłaby przedstawiać ewentualne zaangażowanie jako krok prowadzący do bezpośredniej konfrontacji z Rosją.
„Nie ma mowy o stacjonowaniu Bundeswehry”
Zdaniem „Sueddeutsche Zeitung” obecnie nie ma mowy o rozmieszczeniu niemieckich żołnierzy na terytorium Ukrainy nawet po ewentualnym zawieszeniu broni. Bardziej realny pozostaje udział w działaniach logistycznych prowadzonych z państw bałtyckich lub innych krajów NATO.
Gazeta zwraca uwagę, że Paryż i Berlin inaczej patrzą na rolę tzw. koalicji bhętnych. Francja chce wykorzystać ją do wzmocnienia pozycji Europy przed przyszłymi rozmowami z Moskwą, podczas gdy niemiecki rząd nadal nie jest przekonany, jaką praktyczną rolę taka misja mogłaby odegrać. Dlatego dla Berlina najważniejsze pozostaje to, aby bezpieczeństwo Ukrainy opierało się przede wszystkim na jej własnych siłach zbrojnych.
Czytaj też:
Do Polski zjadą się obce wojska, będzie się działo. Szef MON wskazał termin Czytaj też:
Żołnierz nie wykona rozkazu? Rząd rozważa nawet dożywocie
