Afera Zondacrypto zaczyna być dla Prawa i Sprawiedliwości sporym problemem wizerunkowym. W partii Jarosława Kaczyńskiego ma panować przekonanie, że jednym ze sposobów na odwrócenie uwagi od niewygodnych dla PiS informacji jest skierowanie dyskusji na Romana Giertycha.
— Jak się wrzuci temat Giertycha, to robi się jatka. I nikt już o aferze nie pamięta, a koalicja tylko się o tego Giertycha kłóci. To jest samograj, jakby ktoś kamień w szambo wrzucił. Udział Giertycha w tej sprawie rozwala system – stwierdził jeden z polityków PiS.
Afera miała zatopić PiS. W partii mają na nią sposób?
– Ludzie spoza żelaznego elektoratu KO go nie trawią. A już dla naszych wyborców fakt, że Giertych się przy jakiejś sprawie pojawia, jest dowodem na to, że żadnej afery nie ma, bo rzecz jest ukręcona czysto politycznie, że to zwykła hucpa. Platforma tym Giertychem przy Zondzie strzeliła sobie samobója — dodał.
W PiS ma funkcjonować również inna strategia. Jej podstawą jest próba przeniesienia odpowiedzialności na obecny rząd. Politycy zamierzają wykorzystywać m.in. archiwalne zdjęcie premiera. Chodzi o fotografię, na której Donald Tusk miał koszulkę z logo Lechii Gdańsk.
— Premier w grudniu 2025 r. na tajnym posiedzeniu Sejmu opowiadał o Zondzie straszne rzeczy, a potem pozował z koszulką z jej logo. A Republika wciąż to zdjęcie pokazuje, więc coś z tego się do Tuska przyklei — tak poseł PiS objaśniał taktykę partii. — Chodzą słuchy, że Przemysław Kral nagrywał wszystkich. Czekamy, aż coś wypłynie na polityków KO — wskazywał na łamach Onetu.
Problem w tym, że na tym etapie sprawa kryptogiełdy mocniej dotyka polityków PiS niż KO. Jednym z nazwisk pojawiających się w tym kontekście jest Michał Moskal. Poseł i były asystent prezesa PiS spotkał się z Przemysławem Kralem na Ibizie. Później interweniował w Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie, która była korzystna dla szefa Zondacrypto. Jak wynika z przedstawionych informacji, wcześniej nie zajmował się tematyką kryptowalut.
Ponadto, wspólnie z Januszem Kowalskim zgłaszał poprawki do rządowego projektu ustawy dotyczącej kryptowalut. Zmiany miały być korzystne dla Zondacrypto.
— Nikt go porzucać nie będzie, dlatego że poleciał na Ibizę i zjadł stek za 38 euro. No i poprawki do ustawy zgłosił, ale to nie jest powód, żeby go zostawiać na lodzie. W tym momencie nikt go w partii nie skreśla, ale jak coś jeszcze na niego wypłynie, to sentymentów nie będzie. Na razie nie ma strachu, a my swoich nie zostawiamy — komentował polityk PiS.
Zondacrypto a sprawa Marcina Romanowskiego
W aferze Zondacrypto przewija się także wątek Marcina Romanowskiego. Były wiceminister sprawiedliwości miał zwracać się do Przemysława Krala w sprawie możliwości uzyskania azylu w Dubaju.
— To nic nie znaczy, że szukał azylu w Dubaju. My się trzymamy linii, że facet ucieka przed wymiarem sprawiedliwości, bo się boi „sądów Tuska” i nie wierzy, że zostanie prawidłowo potraktowany. Ta sprawa nie tworzy już żadnej nowej jakości. Jak przełknęliśmy rosyjskie Naddniestrze, to taki Dubaj to jest nic, mały pikuś, na nikim nie robi wrażenia — przekonywało źródło Onetu z Nowogrodzkiej.
Czytaj też:
Siostra zaginionego Suszka wstrząśnięta. „Rodzice dowiedzieli się z telewizji, że ich syn nie żyje” Czytaj też:
Tusk ujawnił szokujące zeznania ws. Ziobry. „2 mln zł rekompensaty”
