Po tym, jak brat Nicole Suszek zaginął, kobieta wzięła sprawy w swoje ręce i rozpoczęła poszukiwania. Po raz ostatni widziany był na stacji benzynowej w Czeladzi (na Śląsku). W międzyczasie, gdy to się stało, na terenie obiektu doszło do awarii kamer monitoringu.
Wśród podejrzanych o związek ze sprawą jest niejaki Marian „Maniek” W., który poznał Suszka z Przemysławem K. – obecnym prezesem upadłej giełdy Zondycrypto (następczyni BitBaya i Zondy).
– Od początku zaginięcia brata powtarzałam, że związek z tym może mieć Przemysław K. – który osiem miesięcy przed zniknięciem brata sukcesywnie przejmował jego spółki, oraz Marian W. – właściciel stacji benzynowej w Czeladzi – powiedziała (cytat za „Faktem”).
Nicole Suszek: Nie boję się
W opinii kobiety organy ścigania nie stawały na wysokości zadania ws. zaginięcia jej brata – tzw. króla kryptowalut. – Ciągle słyszeliśmy o czynnościach operacyjnych, a prokurator prowadzący zawsze był nieuchwytny – wskazała. Śledczy mieli nie być zainteresowani tym, że zarówno ona, jak i jej rodzina otrzymują wiadomości z pogróżkami.
Nicole Suszek została później pozwana przez W. i K., którzy oskarżyli ją o zniesławienie. Siostra zaginionego biznesmena zapewnia jednak, że w ten sposób nikt nie zaknebluje jej ust. – Nie boję się prawdy. Robię to dla brata i rodziców. Źli ludzie poróżnili mnie z bratem, jestem mu winna prawdę. Nikt mnie nie zatrzyma – zapewniła.
Ostatnio prokuratura zatrzymała kolejne trzy osoby – A.P., J.W. i R.Z. Jeśli chodzi o pierwszą z nich – prezeskę spółki Mańka – rozmówczyni dziennika wskazała, że po zaginięciu brata „nie chciała wpuścić jej na teren bazy”. – Nie chciała współpracować ze mną i rodziną, by go odnaleziono – ujawniła. Jak uważa, A.P. ma sporą wiedzę nt. okoliczności zagadkowej sprawy.
Druga z zatrzymanych osób to była żona „Mańka”. – To są kobiety, mają dzieci, nie będą chciały spędzić życia w więzieniu. Zapewne pójdą na współpracę ze śledczymi i pomogą rozwikłać zagadkę zniknięcia mego brata, co się z nim stało i jego majątkiem – uważa Suszek.
Afera Zondacrypto. Jedna z zatrzymanych ma mieć dużą wiedzę nt. zaginięcia twórcy BitBaya
Kobieta rozmawiała niedawno także ze stacją TVN24. Zapytana o Mańka stwierdziła, że mógł mieć udział w przejęciu majątku jej brata. – On nigdzie nie widnieje w żadnych rejestrach i on jest chyba najbardziej nieuchwytny w tej całej sytuacji – powiedziała.
W. już w 2022 r. usłyszał zarzuty ws. zaginięcia Sylwestra Suszka, lecz mimo to mógł m.in. opuszczać terytorium Polski. – To jest taki obraz naszego wymiaru sprawiedliwości. Jeżeli organom ścigania zależało na rozwiązaniu sprawy od samego początku, to myślę, że p. Marian by sobie tak spokojnie po tym świecie nie chodził i nie mógłby sobie wyjeżdżać za granicę, wracać, przychodzić do sądu, wychodzić – stwierdziła.
Jeśli chodzi o zatrzymanie A.P., zdaniem siostry biznesmena ma ona „większą wiedzę” niż J.W. ws. tego, co stało się z Sylwestrem Suszkiem. – Ona jest powiązana z miejscem, w którym mój brat zaginął – zaznaczyła.
Jeśli chodzi o R.Z., stwierdziła, że „może mieć wiedzę nt. Zondy”. – Może gdzieś tam p. Przemysław K. dalej z nim sobie współpracował – zasugerowała.
Siostra zaginionego: Rodzice o śmierci syna dowiedzieli się z TV
W rozmowie z „Faktem” odniosła się także do słów Waldemara Żurka.
– Zaskoczyła mnie wypowiedź ministra sprawiedliwości, który publicznie zasugerował, że mój brat nie żyje. Z prokuratury nikt od dawna z rodziną się nie kontaktował. (...) Moi rodzice nie powinni dowiadywać się z telewizji czy internetu, że ich syn został zamordowany – podkreśliła.
Czytaj też:
Giertych kontaktował się z siostrą Suszka. „Rozmowa trwała 10 min.” Czytaj też:
Tajemnicze taśmy w sprawie Zondacrypto. Żurek potwierdza: Mamy je
