Służby przeszukały mieszkanie byłego agenta CBA. Chodzi o aferę Zondacrypto

Służby przeszukały mieszkanie byłego agenta CBA. Chodzi o aferę Zondacrypto

Baner Zondacrypto
Baner Zondacrypto Źródło: Zondacrypto
W ramach śledztwa w sprawie Zondacrypto przeszukano mieszkanie Artura Chodzińskiego, byłego funkcjonariusza CBA. Działania służb odbywały się w kilku miejscach we Wrocławiu.

O przeszukaniach u byłego agenta Centralnego Biura Antykorupcyjnego Artura Chodzińskiego jako pierwszy informował portal Onet. Wkrótce doniesienia medialne potwierdził prokurator Przemysław Nowak.

Przeszukania we Wrocławiu. Zabezpieczono sprzęt Artura Chodzińskiego

— Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, działając na polecenie prokuratora ze śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej, przeprowadzili kilka przeszukań na terenie Wrocławia. W toku czynności zabezpieczono sprzęt elektroniczny, który mógł być użytkowany przez Artura Ch. i może zawierać dane istotne dla prowadzonego śledztwa – mówił.

Dziennikarze dotarli też do samego Chodzińskiego. – Nie zostałem zatrzymany, nie zostały mi też przedstawione żadne zarzuty. Wizyta funkcjonariuszy była wcześniej zapowiedziana. Dobrowolnie wydałem nośniki pamięci — przekazał mężczyzna. Jak pisze Onet, Chodziński to jeden z najbardziej wpływowych funkcjonariuszy CBA z czasów rządów PiS. Pracował m.in. przy aferze podsłuchowej, która doprowadziła do utraty władzy przez PO i PSL w 2015 roku.

Onet ujawnił ostatnio, że Chodziński od maja 2025 do marca 2026 pracował dla Przemysława Krala, szefa giełdy Zondacrypto. Za swoje usługi miał zarobić prawie 600 tys. zł. Namówił m.in. posła PiS Michała Moskala do szeroko komentowanego spotkania z Przemysławem Kralem na Ibizie. Pośredniczył też w kontaktach Krala ze Zbigniewem Ziobro. Szef Zondacrypto przelał na fundację Ziobry 450 tys. zł, a próbował więcej.

Były agent CBA współpracował z szefem Zondacrypto

Firma Astrea Consulting, należąca do byłego agenta CBA Artura Chodzińskiego, od czerwca 2025 r. do marca 2026 r. wystawiała faktury czeskiej spółce Przemysława Krala. Pierwsza opiewała na 7 tys. euro, kolejne po 15 tys. euro miesięcznie. Łącznie było to ponad pół miliona złotych.

Chodziński twierdzi, że analizował tysiące stron akt i prowadził biały wywiad. Zaprzecza, by wynagrodzenie obejmowało organizowanie kontaktów politycznych, wpływanie na instytucje państwa lub „załatwianie” spraw szefa Zondacrypto.

Czytaj też:
Afera Zondacrypto doczeka się komisji śledczej? Wyraźna przewaga w sondażu
Czytaj też:
Będzie przełom ws. afery Zondacrypto? „Każdy teraz będzie robił wszystko, by nie pójść siedzieć”

Źródło: Onet.pl