Sikorski mówi o „czymś dużym”, Macron wskazuje liczbę 300 tys.

Sikorski mówi o „czymś dużym”, Macron wskazuje liczbę 300 tys.

Radosław Sikorski
Radosław Sikorski Źródło: Flickr / Ministry of Foreign Affairs of the Republic of Poland, Marcin Maniewski / MSZ
Macron i Sikorski niemal równocześnie ostrzegli przed kolejnymi działaniami Rosji. Kreml może przygotowywać mobilizację i szukać dla niej pretekstu.

Prezydent Francji Emmanuel Macron oraz wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przedstawili niepokojące oceny zamiarów Kremla. Obaj wskazali na możliwość nowej mobilizacji w Rosji, ale zastrzegli, że szczegóły ewentualnych planów Moskwy pozostają nieznane.

Macron: Mobilizacja 300 tys. osób jest prawdopodobna

Emmanuel Macron mówił w wywiadzie dla stacji TF1 i France 2, że Francja musi zachować czujność wobec zmieniającego się zagrożenia ze strony Rosji. Jego zdaniem powtarzające się wrogie działania wobec państw europejskich pokazują, że nie można wykluczać kolejnych aktów sabotażu lub operacji hybrydowych.

Francuski prezydent przekonywał, że liczne sygnały wskazują na przygotowania Moskwy do nowej mobilizacji. Za prawdopodobny uznał scenariusz objęcia nią około 300 tys. osób.

Według Macrona Kreml daje jednocześnie do zrozumienia, że jest gotowy ponosić kolejne straty, aby osiągnąć swój cel, którym pozostaje zajęcie całego Donbasu. Rosja ma przy tym postrzegać państwa europejskie jako strategiczne zaplecze Ukrainy.

Macron potwierdził, że we Francji może dojść do próby ataku podobnego do zdarzeń odnotowanych wcześniej w Niemczech. Zaprzeczył jednak doniesieniom, jakoby CIA przekazała Paryżowi konkretne ostrzeżenie przed rosyjskim atakiem z wykorzystaniem dronów.

Sikorski: Rosja szykuje „coś dużego”

Podobne ostrzeżenie przedstawił Radosław Sikorski podczas spotkania w Council on Foreign Relations w Nowym Jorku. – Otrzymujemy informacje, nie zdradzamy źródeł, ale jest ich wiele, że Rosja szykuje coś dużego w tym roku – powiedział szef polskiego MSZ.

Sikorski ocenił, że Władimir Putin może potrzebować pretekstu, aby przekonać rosyjskie społeczeństwo do kolejnej mobilizacji. Jednym z rozważanych przez polskie władze scenariuszy jest przeprowadzenie przez Rosję operacji pod fałszywą flagą, która zostałaby przedstawiona jako atak na państwo rosyjskie.

Minister podkreślił, że nawet w państwach autorytarnych władza musi liczyć się z nastrojami społecznymi. Kreml mógłby więc próbować wykazać, że mobilizacja jest reakcją obronną, a nie kolejnym etapem agresji przeciwko Ukrainie.

Pełnoskalowy atak czy działania hybrydowe?

Zdaniem Sikorskiego rozpoczęcie przez Rosję otwartej wojny z NATO byłoby szaleństwem. Za bardziej prawdopodobne uznał działania hybrydowe i prowokacje zaplanowane w taki sposób, aby utrudnić Sojuszowi jednoznaczną reakcję oraz uruchomienie artykułu 5.

Wicepremier zwrócił uwagę między innymi na sytuację w państwach bałtyckich oraz znaczenie przesmyku suwalskiego, oddzielającego Białoruś od obwodu królewieckiego. Przyznał również, że władze w Mińsku obawiają się wciągnięcia Białorusi do wojny.

Według Sikorskiego Rosja uważa, że wciąż ma do wykorzystania dwie istotne karty: kolejną mobilizację oraz ataki na ukraińską energetykę podczas ostrej zimy. Zarówno polski minister, jak i prezydent Francji przedstawili jednak te możliwości jako scenariusze i oceny wywiadowcze, a nie potwierdzone decyzje Kremla.

Czytaj też:
Nawrocki ma powody do niepokoju? Najnowszy sondaż pokazuje zmianę trendu
Czytaj też:
Sikorski punktuje pomysł Nawrockiego. „Wolałbym Ronalda Reagana”

Źródło: WPROST.pl / PAP za RMF24, AP