We wtorek 20 października temat aborcji zdominował debatę w Sejmie. Dyskutowano nad projektami, zmierzającymi do złagodzenia przepisów w tym zakresie. Jeden z nich dotyczył częściowej dekryminalizacji aborcji za zgodą kobiety, także w przypadku pomocników. Inny dotyczył powrotu do „kompromisu aborcyjnego”.
Spór o aborcje. Posłanki powtórzyły swoje argumenty
Reprezentująca Polskę 2050 posłanka Maja Nowak przekonywała, że kobieta musi mieć zapewnione bezpieczeństwo, a lekarz możliwość podejmowania decyzji. – Polki nadal czekają. Czekają na prawo, które nie będzie potęgowało ich strachu. Na państwo, które w najtrudniejszych momentach ich życia będzie je wspierało, a nie stawiało pod ścianą — stwierdzała.
Ewa Szymanowska z partii Centrum zgadzała się ze stanowiskiem, że nie należy karać ludzi, którzy pomogli kobietom w dokonaniu aborcji. – To jest decyzja kobiety. Jeżeli kobieta się decyduje na aborcję, to ktoś bliski ma prawo jej pomóc — mówiła i podkreślała, że taki pogląd podziela cały jej klub.
Przemawiająca w imieniu Konfederacji Karina Bosak zawnioskowała z kolei o odrzucenie obu projektów. – Człowiek nie staje się człowiekiem dopiero wtedy, gdy potrafi mówić i bronić swoich praw, ale jest nim również wtedy, gdy jest całkowicie bezbronny – przypominała. Zwolennikom aborcji zarzuciła uczynienie z tego tematu „happeningu pełnego niewinnej krwi”.
– Oszukujecie osamotnione kobiety, mamiąc je wizją łatwiejszego życia, a na końcu porzucacie je z rozpaczą, z poczuciem winy, z tęsknotą, z którą nie umieją sobie poradzić aż do końca życia – oskarżała. Wspomniała też o prawach ojców, którzy nie powinni być biernymi obserwatorami w takiej sytuacji, za których decyduje kobieta.
Lewica ws. aborcji: Nie o tym marzymy
Joanna Wicha z Lewicy zauważyła, że zakaz aborcji wcale nie sprawia, iż do zabiegów nie dochodzi. Ograniczenia pozbawiają za to kobiety pomocy. – Dekryminalizacja to nie jest tak duży krok, o jakim marzymy – mówiła. Przedstawicielka Lewicy nie kryła, że w jej partii chcą „europejskiego standardu legalnej aborcji”. Ostatecznie jednak zgodzi się nawet na mniejsze zmiany w prawie, byle pomóc kobietom w trudnej sytuacji.
Posłanka Anna Cicholska z Rozwoju Plus oznajmiła, ze klub Mateusza Morawieckiego pozostaje po stronie „obrońców życia”, czyli przeciwników aborcji. Zaznaczyła jednocześnie, że w jej klubie nie będzie przymusu głosowania w określony sposób, a każdy jego członek zdecyduje w zgodzie z własnym sumieniem. Przyznała, że klub rozumie konieczność zapewnienia kobietom bezpieczeństwa, a medykom jasnych zasad działania.
Posłanka Anna Milczanowska z PiS skrytykowała oba projekty, mówiąc o „zakłamywaniu rzeczywistości” i rozwiązaniach sprzecznych z ochroną życia. Jak mówiła, sprawa dotyczy obrony człowieczeństwa, a milczenie w temacie aborcji jest przyzwoleniem na zbrodnię. Zapowiedziała, że cały klub PiS będzie głosował przeciwko ustawom.
Posłanka Monika Rosa z KO przekonywała, że zwolennicy zmian proszą o naprawdę niewiele. – Oba projekty są bardzo proste i oba są o tym samym – żeby kobieta w sytuacji najtrudniejszej miała wybór, żeby nie była sama i żeby nie była traktowana jak przestępczyni, żeby jej bliscy mogli ją wspierać – podkreślała.
Czytaj też:
Czarzasty postawił Tuskowi ultimatum? To tłumaczyłoby powrót tematu aborcji Czytaj też:
Komisja aborcyjna odwołana przez „telefon z Kancelarii Premiera”? Znamy kulisy
