W czwartek 22 października Ministerstwo Edukacji Narodowej ma przedstawić nowy kanon lektur dla szkół średnich. O zmianach nieoficjalnie donosiła dzień wcześniej organizacja pozarządowa Akcja Uczniowska.
Nowy kanon lektur. Eksperci przygotowali dokument
Jak dowiedziała się Akcja Uczniowska, na zlecenie MEN nowy kanon lektur przygotowali specjaliści z Instytutu Badań Edukacyjnych. Od 2027 roku uczniowie szkół ponadpodstawowych mieliby obowiązkowo czytać w całości cztery dzieła. Postawiono na „Bogurodzicę”, „Lalkę” Bolesława Prusa, „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego i „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza.
Licealiści na poziomie podstawowym będą zobowiązani do poznania czterech obszerniejszych tytułów rocznie, a na profilu rozszerzonym – z sześcioma. Co do pozostałych lektur – wybór ma należeć do nauczyciela oraz uczniów. Dopuszczalne będzie omawianie dzieł we fragmentach.
Poloniści będą musieli omówić wybrany przez siebie dramat Williama Shakespeare'a oraz polski dramat romantyczny. Nie unikną też fragmentów Biblii, mitologii greckiej i rzymskiej. Będą mogli sami rozszerzyć ten katalog o inne tradycje, np słowiańską. W wybranym przez nauczyciela zakresie ma być też omawiana twórczość wszystkich polskich noblistów. Zachowane zostanie miejsce dla literatury wojennej, okupacyjnej i totalitarnej.
Spore zmiany w nowym kanonie lektur
Dużą zmianą ma być odejście od chronologicznego odtwarzania kolejnych epok. Nacisk ma zostać przesunięty na pracę z tekstem, jego interpretację oraz dostrzeganie związków między literaturą, a codziennym życiem. Będzie poruszany temat dezinformacji, krytycznej oceny przekazu w mediach społecznościowych oraz treści generowanych przez sztuczną inteligencję. Większą uwagą potraktowane zostaną teksty współczesne. W pierwszej klasie co najmniej dwa z nich mają być napisane po 1989 roku.
– Szkoła może wymagać przeczytania książki. Nie potrafi jednak nakazać, by ta książka kogokolwiek poruszyła. Jeśli młody człowiek uczy się przede wszystkim tego, jak zaliczyć lekturę bez jej przeczytania, to nie mamy do czynienia z sukcesem edukacyjnym, tylko z porażką systemu – podkreślał Paweł Mrozek, założyciel Akcji Uczniowskiej.
– Obecnie dzieci i młodzież w Polsce po prostu nie czytają książek. A lektur szkolnych nie czytają już wcale. Nie możemy udawać, że problem nie istnieje, ani sprowadzać go wyłącznie do braku motywacji uczniów. Musimy również zadać sobie pytanie, czy sposób, w jaki szkoła uczy literatury, rzeczywiście zachęca do czytania, czy raczej sprawia, że książka staje się kolejnym obowiązkiem do zaliczenia – zwracał uwagę.
Akcja uczniowska o podejściu do lektur: Żeby szkoła przestała udawać
– Bardzo popieramy ten kierunek zmian. To szansa na przełom w edukacji języka polskiego i nauczaniu literatury, jakiego nie było od dekady. Nie chodzi o to, żeby młodzi czytali mniej. Chodzi o to, żeby przestali udawać, że czytają, a szkoła przestała udawać, że skutecznie ich tego uczy – mówił dalej.
– Wolę ucznia, który przeczyta książkę, przejmie się losem bohatera i potrafi uzasadnić własne zdanie, niż ucznia, który zna kilkanaście streszczeń i odtwarza schemat pod klucz odpowiedzi. Literatura potrzebuje przestrzeni, by przemówić do człowieka – argumentował.
Mrozek zwrócił uwagę na potrzebę realnego zwiększenia poziomu czytelnictwa. – Polska literatura nie przetrwa wyłącznie dlatego, że kolejne pokolenia będą zobowiązane do zaliczania książek. Jej siła polega na tym, że potrafi poruszać, skłaniać do pytań i pomagać rozumieć świat. Chcemy, by młodzi ludzie poznawali literaturę nie tylko dlatego, że wymaga tego egzamin, ale również dlatego, że sami dostrzegają w niej wartość – stwierdzał.
Czytaj też:
Kontrowersyjne treści o in vitro w podręczniku do religii. „Zabijane są poczęte dzieci” Czytaj też:
Co się dzieje z polskimi dziećmi? Psychiatra ostrzega polskich rodziców
