Ujawniono szczegóły tragicznego wypadku, w którym zginęli dwaj żołnierze Jednostki Wojskowej GROM. Plutonowy Karol Rubin i starszy szeregowy Rafał Kotnarowski ponieśli śmierć 19 września 2025 roku podczas szkolenia spadochronowego w amerykańskim stanie Arizona. Do ustaleń śledztwa dotarła „Rzeczpospolita”.
Tragiczny skok żołnierzy GROM
Wypadek wydarzył się około godz. 2.50 czasu miejscowego na terenie dawnej bazy wojskowej w Eloy. Żołnierze wykonywali grupowy skok nocny typu HALO. Opuścili samolot na wysokości około 3 tys. metrów, a spadochrony mieli otworzyć mniej więcej 1,5 tys. metrów nad ziemią.
Jak wynika z ustaleń śledczych, w powietrzu nastąpiła „nieplanowana zmiana miejsc w szyku, przecięcie toru lotu skoczków oraz zderzenie i splątanie skoczków”.
Sytuacja rozegrała się w ciągu zaledwie kilku chwil. Jeden z żołnierzy nie odpiął czaszy głównej i nie uruchomił spadochronu zapasowego. Drugi odciął czaszę główną, ale zrobił to na wysokości krytycznej, przez co nie miał już możliwości bezpiecznego wylądowania.
Prokuratura podjęła ostateczną decyzję
Sprawę badał wydział do spraw wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Postępowanie prowadzono w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Po około roku śledztwo zostało jednak umorzone.
Według prokuratury nie stwierdzono, by do tragedii przyczyniły się działania lub zaniechania innych osób. Śledczy uznali również, że zdarzenie nie miało znamion czynu zabronionego. Decyzja o umorzeniu postępowania jest prawomocna.
Gen. Polko o dramatycznych sekundach
Były dowódca GROM gen. Roman Polko zwrócił uwagę, że żołnierze wykonywali skok nocą, w niemal całkowitej ciemności. W takich warunkach zauważenie zagrożenia i uniknięcie zderzenia było wyjątkowo trudne. – Na reakcję są sekundy – podkreślił generał.
W jego ocenie tragedii nie należy przedstawiać jako prostego błędu żołnierzy. Operatorzy znaleźli się w sytuacji, w której mieli bardzo ograniczone możliwości działania. Gen. Polko wskazał jednocześnie, że analizie powinno podlegać rozmieszczenie skoczków. Większe odstępy między nimi mogłyby zmniejszyć ryzyko splątania spadochronów.
Obaj polegli byli doświadczonymi żołnierzami. Karol Rubin służył od dziesięciu lat i miał za sobą 51 skoków spadochronowych. Rafał Kotnarowski pozostawał w służbie od sześciu lat i wykonał 63 skoki. Pierwszy pochodził z Orzysza, drugi z Suwałk.
Czytaj też:
Dane polskiej armii w amerykańskich rękach? Tak wyglądają rozmowy MON z Palantirem Czytaj też:
Burza po słowach szefa Pentagonu. Gen. Polko: „Upokorzenie rodzin”
