Pete Hegseth wywołał ostrą reakcję w Polsce, gdy podczas wystąpienia w Knoxville zakwestionował zaangażowanie sojuszników w walki w Afganistanie.
Sikorski oburzony słowami szefa Pentagonu
Szef Pentagonu przekonywał, że choć w misji uczestniczyło wiele państw, rzeczywisty udział w starciach miało zaledwie kilka z nich.
– Pod koniec misji zaledwie jedno lub dwa państwa faktycznie uczestniczyły w działaniach bojowych. Żartowaliśmy nawet, że naszywka ISAF (International Security Assistance Force – Międzynarodowe Siły Wsparcia Bezpieczeństwa w Afganistanie) oznaczała "Widziałem Walczących Amerykanów (I Saw Americans Fighting)" – żartował amerykański polityk.
Na te słowa stanowczo odpowiedział Radosław Sikorski. „Niech pan to powie, panie sekretarzu obrony, rodzinom 44 polskich żołnierzy, którzy zginęli, zabezpieczając trudną prowincję Ghazni” — napisał minister spraw zagranicznych w mediach społecznościowych.
Gen. Polko ostro o słowach Pete'a Hegsetha
Wypowiedź szefa Pentagonu nie umknęła także uwadze gen. Romanoa Polko. – To jest porażające, że znów wraca ta sama narracja – ocenił były dowódca GROM w rozmowie z Wirtualną Polską.
Generał wrócił uwagę na fakt, że podczas misji wielokrotnie spotykał się z uznaniem amerykańskich żołnierzy dla Polaków. Świadczyć miały o tym między innymi przyznawane odznaczenia. – Byliśmy na pierwszej linii, nawet GROM przekazywał obiekty amerykańskim jednostkom. Chociaż trudno się bić o to, kto był na pierwszej czy drugiej linii, bo wszyscy, którzy uczestniczą w tego typu misjach, tworzą jeden zespół – tłumaczył.
W opinii gen. Romana Polko „słowa Pete'a Hegsetha uderzają nie tylko w wizerunek sojuszników, ale również w tych, którzy zapłacili najwyższą cenę”. – Ta wypowiedź to deptanie grobów tych, którzy polegli w misjach. Jest to też upokorzenie ich rodzin, które zostały po tych żołnierzach – zaznaczył na łamach Wirtualnej Polski.
Szef Pentagonu uderza w sojuszników. Moment nie jest przypadkowy?
Były szef GROM ocenił, że moment, w którym ponownie pojawiają się zarzuty o niewystarczającym zaangażowaniu sojuszników, nie jest bez znaczenia.
– Myśmy wysyłali żołnierzy jako Polacy bez ograniczeń na wszystkie misje, do których od wstąpienia do NATO zapraszali nas Amerykanie, a nawet wcześniej, bo to było inwestowanie w taki strategiczny sojusz czy partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi. Robiliśmy to po to, żeby w sytuacji zagrożenia Polski móc liczyć w takim samym stopniu na Stany Zjednoczone – stwierdził.
– Przyszedł ten czas, kiedy Europa, kiedy Polska mówi "sprawdzam". Myślę, że USA szukają usprawiedliwienia, dlaczego nie angażują się w takim stopniu, na jaki je stać we wspieranie Polski w działaniach przeciwko Rosji – dodał.
Gen. Polko apeluje do Karola Nawrockiego
Zdaniem gen. Romana Polko „USA są najważniejszym partnerem dla Europy i dla Polski”. – My musimy też prowadzić dyplomację zachowywania własnej godności, szacunku do samego siebie. Radosław Sikorski potrafi w taki sposób artykułować to nasze stanowisko, upominając się np o żołnierzy czy rodziny poległych żołnierzy. Oczekiwałbym tego też przede wszystkim od zwierzchnika sił zbrojnych, czyli prezydenta, który skoro ma dobre relacje z prezydentem Trumpem, to warto, żeby je wykorzystał – podsumował.
Czytaj też:
Sikorski nie wytrzymał po słowach szefa Pentagonu. „Niech pan to powie Polakom” Czytaj też:
Ten polityk rzuci wyzwanie Tuskowi? „Malowany lider to byłaby ściema”
