Europoseł PiS Daniel Obajtek może wkrótce znaleźć się w poważnych opałach. Prokuratura chce pozbawić go immunitetu i zdobyć możliwość na tymczasowe aresztowanie tego polityka. Chodzi o śledztwo w sprawie zaniżania cen paliw na stacjach Orlenu przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku.
Obajtek nie zamierza uciekać za granicę, choć ma propozycje
Przedstawiciel PiS odniósł się do sprawy w programie „Rymanowski Live” na YouTube, gdzie pytano go, czy zachowa się tak samo jak Marcin Romanowski czy Zbigniew Ziobro i po prostu ucieknie przed wymiarem sprawiedliwości za granicę. Obajtek zadeklarował, że nie bierze pod uwagę takiej możliwości.
– Nie mam zamiaru nigdzie wyjeżdżać. Jeśli ktoś chce mnie zamykać za to, że Polacy tanio tankowali w okresach kryzysu, to proszę bardzo – mówił. Jednocześnie przyznał, że sytuacja wywołała w jego otoczeniu spore poruszenie. – Bardzo dużo mam telefonów i sugestii. Niektórzy chcą mnie nawet przygarnąć za granicą, ale ja nie mam zamiaru tego robić – podkreślał.
Obajtek nie boi się pobytu za kratami. „Przyjmuję to na klatę”
Obajtek zapewniał, że jest gotowy na zmierzenie się z polskim wymiarem sprawiedliwości i nie obawia się trafienia za kratki. Jednocześnie podkreślał, że „do tego daleka droga”. – Przyjmuję to na klatę. Prokuratura Krajowa nie musi wysyłać po mnie agentów ABW. Sam przyjadę do nich, jak będzie czas – oznajmiał.
Wniosek prokuratury ocenia jednak jako polityczny i pozbawiony podstaw merytorycznych. – To jest jakieś chore, nienormalne i nikt tego nie rozumie. Jak ktoś tego słucha, to pomyśli, że kabaret – komentował sprawę. Wezwał śledczych do pokazania dowodów na rzekome przestępstwo o charakterze korupcyjnym. – Gdzie uzyskałem z tego korzyść? Niech powie, gdzie mam korzyść materialną? – domagał się.
Czytaj też:
Obajtek zakpił z ruchu Żurka. „Celę chcę dzielić z Tuskiem” Czytaj też:
Nowy biznes Obajtków. 27-letni syn europosła PiS został prezesem
