Sąd Najwyższy zdecyduje czy Moczulski był agentem

Sąd Najwyższy zdecyduje czy Moczulski był agentem

Dodano:   /  Zmieniono: 1
17 kwietnia Sąd Najwyższy rozpatrzy kasację twórcy Konfederacji Polski Niepodległej Leszka Moczulskiego od wyroku o jego kłamstwie lustracyjnym. Dawny lider KPN chce, by SN orzekł, że nie był on agentem SB.

SN może utrzymać wyrok - wtedy 78-letni Moczulski nie mógłby przez 10 lat pełnić funkcji publicznych. Może też uznać, że faktycznie nie był on agentem w sensie ustawy (jak w przypadku historycznego lidera "Solidarności" Mariana Jurczyka w 2002 r.); może też zwrócić sprawę niższej instancji.

Moczulski był pierwszą osobą pomówioną o związki ze służbami specjalnymi PRL, która w 1999 r. wystąpiła do Sądu Lustracyjnego o przewidywaną przez ustawę lustracyjną tzw. autolustrację. W 1992 r. ówczesny szef MSW Antoni Macierewicz umieścił go na liście domniemanych agentów UB i SB.

Początkowo, w 2001 r. Sąd Lustracyjny I instancji uznał, że oświadczenie Moczulskiego o braku jego związków z tajnymi służbami PRL jest prawdziwe. Sąd przyjął, że nawet jeśli doszło do współpracy, to była ona pozorna. W 2002 r. sąd II instancji uchylił jednak ten wyrok i zwrócił sprawę I instancji.

W 2005 r. Sąd Lustracyjny I instancji uznał b. lidera KPN za kłamcę lustracyjnego, przyjmując, że od 1969 do 1977 r. "metodycznie współpracował" on z SB. Według sądu, jako TW "Lech" informował SB m.in. o kolegach z tygodnika "Stolica", a także o przedwojennym generale WP Romanie Abrahamie; za przekazywane informacje był wynagradzany. Sąd orzekł też, że Moczulski przeszedł do opozycji w 1977 r.

Sąd odrzucił tezę lustrowanego, że jego akta SB sfałszowała w 1984 r., by go skompromitować. Moczulski - który odwołał się do II instancji - twierdził, że spotkania z SB były faktycznie przesłuchaniami, podczas których odmawiał odpowiedzi na pytania.

W 2006 r. sąd II instancji utrzymał wyrok I instancji. Uzasadniając wyrok sędzia Rafał Kaniok podkreślał, że współpraca Moczulskiego nie była pozorna, a jego kontakty z SB "wyczerpały wszelkie przesłanki tajnej i świadomej współpracy". Jego informacje dostarczane SB dotyczyły bowiem konkretnych działaczy opozycji, m.in. gen. Abrahama i Emila Morgiewicza oraz były przydatne SB w zwalczaniu ich działań.

Sędzia dodał, że w 1977 r. Moczulski był jednocześnie i agentem, i osobą rozpracowywaną przez SB, prowadząc wtedy "grę na dwa fronty". "Z jednej strony intensywnie angażował się w opozycję, a jednocześnie pozostawał informatorem" - mówił sędzia. "Potem SB zorientowała się, że nie jest on w pełni lojalny wobec niej" - powiedział Kaniok, dodając, że zaczęto go wtedy rozpracowywać w sprawie pod kryptonimem "Oszust".

Sąd podkreślił, że w SB panowała "wewnętrzna konspiracja", co sprawiało, że fakt wcześniejszej współpracy z SB nie stoi w sprzeczności z późniejszym zwalczaniem Moczulskiego, który był w latach 80. aresztowany i skazany. Obrońca mec. Paweł Rybiński mówił, że Moczulskiego nie można uważać za agenta, bo spędził on w więzieniach PRL 7 lat i był "jedynym liderem opozycji", którego aresztowania domagał się w latach 80. od władz PRL przywódca ZSRR Leonid Breżniew.

Sąd odrzucił tezę o fałszerstwie przez SB akt sprawy Moczulskiego w latach 80., bo przeczy temu "logiczny i spójny układ akt sprawy", którą zajmowali się czterej oficerowie prowadzący, kontrolowani przez przełożonych. Głównym argumentem przeciw fałszerstwu jest zaś fakt, że donosy "Lecha" zachowały się w aktach spraw z lat 70., a więc na długo przed rzekomym spreparowaniem sprawy "Lecha" przez SB.

Moczulski "absolutnie" nie zgodził się z wyrokiem i zapowiedział kasację. Jak ustalił PAP, kasacja, oprócz spraw merytorycznych podnosi zarzut, że sędzia Kaniok trzy razy był w różnych składach Sądu Lustracyjnego w sprawie Moczulskiego. Kasacja powołuje się na zasadę prawa, że sędzia, który wcześniej orzekał w tej samej sprawie, podlega wyłączeniu.

Sprawa Moczulskiego toczy się według ustawy lustracyjnej z 1997 r., według której współpracą "nie jest współdziałanie pozorne lub uchylanie się od dostarczenia informacji, pomimo formalnego dopełnienia czynności lub procedur wymaganych przez organ bezpieczeństwa" (nowa ustawa, która weszła w życie w 2007 r., nie ma takiego zapisu). Sprawa toczyłaby się według starej ustawy także gdyby SN zwrócił ją niższej instancji - wtedy trafiłaby do Sądu Okręgowego w Warszawie. Nowa ustawa zlikwidowała Sąd Lustracyjny, przekazując orzecznictwo w sprawach lustracji sądom okręgowym w całym kraju.

Moczulski był współzałożycielem i od marca 1977 r. rzecznikiem Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Od tego czasu poddawano go licznym represjom; ok. 250 razy zatrzymywano. Od września 1979 r. był liderem KPN; w 1982 r. skazano go za to na 7 lat więzienia. Zwolniono go na mocy amnestii w 1984 r. W kolejnym procesie w 1985 r. skazano go na 4 lata, zwolniono w 1986 r. Kandydował w wyborach prezydenckich w 1990 r. - zajął ostatnie 6. miejsce, zdobywając 2,5 proc. głosów. Był posłem w latach 1991-1997. Zasłynął w 1992 r. z "rozszyfrowania" skrótu PZPR jako "Płatni Zdrajcy, Pachołki Rosji". Wygrał proces, jaki wytoczyli mu za to posłowie SLD.

pap, ss

 1

Czytaj także