Obecna kadencja I prezes SN kończy się w maju. – Na czele Sądu Najwyższego potrzebna jest nowa osoba, świeża krew – powiedziała Manowska.
Jak zaznaczyła w rozmowie z Rzeczpospolitą, od dawna mówiła, że „jest gotowa do rezygnacji ze swojej funkcji, jeśli będzie taka potrzeba”. – No i taka potrzeba właśnie nadeszła – stwierdziła.
Jej zdaniem premier Donald Tusk nie wywiązuje się swoich obowiązków, nie udzielając kontrasygnaty pod decyzjami prezydenta dotyczącymi wymiaru sprawiedliwości.
„Chcę uniknąć chaosu”
Manowska wskazała, że gdyby zdecydowała się kandydować ponownie, prezydent musiałby wyznaczyć sędziego prowadzącego Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego, które wybiera kandydatów na I prezesa. – A to, zgodnie z utartą praktyką, wymaga kontrasygnaty, której premier zapewne nie udzieli. Chcę zatem uniknąć chaosu i wykorzystywania tej sytuacji przez polityków – podkreśliła.
Jak podkreśliła, na jej decyzję wpłynęły również kwestie rodzinne. Uważa jednocześnie, ż Sąd Najwyższy potrzebuje nowego lidera. Przyznała, że ma swojego faworyta na następcę, lecz nie ujawniła nazwiska tej osoby. – Nietrudno natomiast się domyślić, że jest to sędzia, który zagwarantuje kontynuację mojej – umiarkowanej, nieagresywnej, ale też niesłużalczej – polityki – dodała.
Kiedy zostanie wybrany nowy prezes Sądu Najwyższego?
Służby prasowe SN potwierdziły w rozmowie z dziennikarzami PAP, że na 24 lutego zwołano Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego, które ma wskazać kandydatów na stanowisko pierwszego prezesa. Równolegle, na początku lutego, na stronie Trybunału Konstytucyjnego opublikowano wniosek Małgorzaty Manowskiej dotyczący obowiązku kontrasygnaty premiera w kontekście konstytucyjnych kompetencji prezydenta w sprawach sądownictwa.
Sprawa dotyczy skargi do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wymogu kontrasygnaty premiera przy decyzjach prezydenta związanych z obsadą stanowisk w wymiarze sprawiedliwości — między innymi przy wyznaczaniu sędziego kierującego Zgromadzeniem Ogólnym Sądu Najwyższego w czasie wyboru kandydatów na I prezesa. Taki wybór jest konieczny, gdy przewodniczenie obradom przez urzędującego I prezesa nie jest możliwe albo gdy sam prezes kandyduje.
Jak podaje Onet, z ustawy o Sądzie Najwyższym wynika, że kandydatów na I prezesa wyłania Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Co do zasady obradom przewodniczy urzędujący I prezes. Jeśli jednak ubiega się on o ponowne powołanie, przewodniczenie przejmuje sędzia Sądu Najwyższego niewystępujący w wyborach, wyznaczony przez prezydenta. Taki akt prezydencki ma charakter aktu urzędowego i — jak wskazują obowiązujące przepisy — wymaga kontrasygnaty premiera. Wynika to z faktu, że decyzja o wyznaczeniu sędziego przewodniczącego Zgromadzeniu Ogólnemu nie została ujęta w katalogu aktów prezydenta niewymagających kontrasygnaty, określonym w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.
Czytaj też:
Awantura w Sądzie Najwyższym. Rzecznik wyszedł do ministra ŻurkaCzytaj też:
Żurek o potężnych uchybieniach Ziobry. Zacytował list od Kaczyńskiego
