Gronkiewicz-Waltz o referendum w Krakowie: Nie można pozwalać na paraliżowanie miast

Gronkiewicz-Waltz o referendum w Krakowie: Nie można pozwalać na paraliżowanie miast

Dodano: 
Hanna Gronkiewicz-Waltz
Hanna Gronkiewicz-Waltz Źródło: Archiwum prywatne
Efekt referendum jest taki, że wprowadza się komisarza, a potem trzeba organizować przedterminowe wybory. Przerywanie kadencji w połowie tylko hamuje impet rozwojowy miasta i marnuje czas – komentuje referendum w Krakowie i przegraną prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego Hanna Gronkiewicz-Waltz, europosłanka KO i była prezydent Warszawy.

Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Jest pani zaskoczona wynikiem referendum w Krakowie?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Nie funkcjonuję obecnie w strukturach samorządu, jestem europosłanką. Trudno powiedzieć.

To chyba ewenement. W głosowaniu wzięło udział 29,99 proc. osób uprawnionych, a próg frekwencyjny wynosił 26,98 proc. Za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego zagłosowało aż 171 581 mieszkańców. Pamiętam, że pani była w podobnej sytuacji w 2013 roku w Warszawie, ale wówczas tamto referendum uznano za nieważne przez zbyt niską frekwencję. Jak pani wspomina tamten czas? Najtrudniej było chyba przekonać ludzi, żeby w ogóle nie szli głosować?

Tłumaczyliśmy, że pójście na referendum podnosi frekwencję, a to dawało szansę organizatorom. Nasi zwolennicy musieli zrozumieć, że najlepszą strategią jest brak udziału. Przychodziły do mnie wtedy najróżniejsze środowiska, na przykład akademickie czy artystyczne, pytając: „Pani prezydent, jak pani pomóc?”.

Odpowiadałam, że w tym przypadku najlepszą pomocą jest nie iść na referendum.

Obawiała się pani wyniku?

Szczerze mówiąc, niewiele już z tego pamiętam. Całą tę akcję referendalną nakręcał Piotr Guział. I jak widać, nie ma chłopak szczęścia do takich inicjatyw. To było już zresztą jego drugie podejście, przy pierwszym nie zebrał podpisów. Wtedy to były inne czasy, zaczynałam karierę w Warszawie dwadzieścia lat temu.

Czy referendum w Krakowie to sygnał, że prezydenci miast z Koalicji Obywatelskiej będą teraz masowo poddawani takim próbom? Słyszy się, że podobna inicjatywa rusza w Rzeszowie. Jacek Strojny, główny oponent Konrada Fijołka w radzie miasta, zapowiedział złożenie wniosku o odwołanie prezydenta Rzeszowa.

Może się tak zdarzyć. Te przepisy dotyczące referendów nie do końca się sprawdzają. Nie można nagradzać bierności albo pozwalać na paraliżowanie miast w połowie kadencji.

Źródło: Wprost