Koalicja Obywatelska znalazła się w trudnej sytuacji. W niedzielę odbyło się referendum, którego wynik był jasnym sygnałem dla Miszalskiego, któremu mieszkańcy powiedzieli: „Nie”. Po niespełna dwóch latach urzędowania musiał odejść.
Już wkrótce, bo na przełomie sierpnia i września, odbędą się przedterminowe wybory – wówczas dowiemy się, kto zostanie jego następcą.
Zaraz po referendum premier miał zwołać naradę. Na spotkaniu rozmawiał m.in. z byłym ministrem kultury narodowej i dziedzictwa narodowego – Bartłomiejem Sienkiewiczem. Tusk i pozostali politycy KO zastanawiali się, kto powinien reprezentować partię w nadchodzących wyborach w Krakowie. Jeden z posłów ugrupowania zauważył, że w KO jak dotąd nikt poważnie i publicznie nie typował następców Miszalskiego, żeby „nie osłabiać jego pozycji”. – Dlatego teraz mamy zagwozdkę – przyznał anonimowy rozmówca Onetu.
KO chce wypromować nowego kandydata na prezydenta Krakowa
Na „tajną” naradę Tusk (oprócz Sienkiewicza) zaprosić miał m.in. senatorkę Monikę Piątkowską czy dyrektora Teatru Bagatela – Andrzeja Wyrobca.
Jeden z parlamentarzystów stwierdził, że chociaż Tusk już „od dłuższego czasu bardzo krytycznie patrzył na to, co dzieje się w krakowskich strukturach KO”, to jednak dopiero po tym, co stało się 24 maja, mógł zupełnie „stracić zaufanie do ludzi odpowiedzialnych za partię w mieście”.
Z dalszych, nieoficjalnych ustaleń portalu wynika, że Tusk wytyczył jasne cele politykom KO z Krakowa – mają teraz m.in. skupić się na wypromowaniu nowego kandydata na prezydenta.
Aleksander Miszalski zabrał głos po referendum. Zwrócił się do mieszkańców z apelem
Po przegranej Miszalski zwrócił się do mieszkańców Krakowa. Zaznaczył, że „z szacunkiem” przyjął ich decyzję.
„Dziękuję wszystkim Krakowiankom i Krakowianom za udział w referendum” – napisał.
Zaapelował też, by po referendum miasto „potrafiło znowu być wspólnotą”.
Czytaj też:
Donald Tusk wskaże komisarza dla Krakowa. W grze dwa znane nazwiskaCzytaj też:
Nawrocki pokrzyżował plany Kaczyńskiego. „To jest wielki szok”
