W poniedziałek 25 maja, że Karol Nawrocki wskazał nowego I prezesa Sądu Najwyższego. Nominację na stanowisko otrzymał Zbigniew Kapiński.
– Specjalizuje się w prawie karnym, przede wszystkim w procedurze karnej. W toku swojej kariery sędziowskiej wielokrotnie prowadził szkolenia zawodowe, zajmował się działalnością dydaktyczną kierowaną zarówno do sędziów, prokuratorów, radców prawnych, jak i notariuszy. Pełnił także funkcję egzaminatora aplikacji adwokackiej – wyliczał zasługi sędziego rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.
Cenckiewicz oburzony decyzją Nawrockiego
Decyzja prezydenta wywołała oburzenie Sławomira Cenckiewicza. „Karolu, popełniłeś straszny błąd i nawet to, kto i w jaki sposób cię do tego namówił, nie tłumaczy tego błędu. Uzasadnienie, które dałeś tej złej decyzji jest piramidalnym kłamstwem” – napisał w mediach społecznościowych były szef BBN.
„Tłumaczyć dziś, że wówczas nic się nie stało a Polska w 2026 r. musi mieć za pierwszego sędziego Rzeczpospolitej, kogoś kto dopuścił się takiego kłamstwa jak Zbigniew Kapiński, jest zwyczajnie niegodne i dla Polski bardzo złe” – komentował historyk.
Sławomir Cenckiewicz podkreślił, że „zdecydował się na taką publiczną ocenę, ponieważ decyzja prezydenta jest publiczna, kłamstwo które jej towarzyszy jest publiczne i musi być napiętnowane, a sprawa Lecha Wałęsy i jego sądowych pomagierów jest tyleż publiczna, co »jego«”.
Co Cenckiewicz zarzuca I prezesowi SN?
Historia, o której wspomina były szef BBN, sięga 2000 roku. Zbigniew Kapiński był wówczas jednym z sędziów orzekających w procesie oświadczenia lustracyjnego Lecha Wałęsy. Sąd potwierdził wówczas autentyczność dokumentu, de facto orzekając, że Lech Wałęsa nie współpracował ze służbami PRL.
Rafał Leśkiewicz tłumacząc decyzję Karola Nawrockiego podkreślił, że ówczesna decyzja sądu była efektem braku dostępu sędziów do całości dokumentów. Rzecznik prezydenta przekonywał, że gdyby Zbigniew Kapiński dysponował informacjami, które w ocenie Pałacu Prezydenckiego stanowią dowód na współpracę Lecha Wałęsy z SB, to wyrok byłby inny.
„Sąd posiadał w 2000 r. dowody, by uznać Lecha Wałęsę za agenta. Miał też całość sprawy prokuratorskiej ukazującej rolę lustrowanego Wałęsy i jednego z kluczowych jego świadków w procesie lustracyjnym (Gromosław Czempiński) w akcji kradzieży dokumentów »Bolka« w latach 1992-94, ale je ukrył mimo protestów zastępcy Rzecznika Interesu Publicznego” – ripostował Sławomir Cenckiewicz.
Przeciwko tej kandydaturze opowiadał się również Jarosław Kaczyński. „Nie wyobrażam sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I prezesem Sądu Najwyższego” – komentował prezes PiS.
Czytaj też:
Akcja służb w mieszkaniu rodziny Nawrockiego. Jest ruch prokuraturyCzytaj też:
Nawrocki pokrzyżował plany Kaczyńskiego. „To jest wielki szok”
