W piątek łódzki sąd aresztował na trzy miesiące podejrzanego o korupcję Pinkasa, który nie przyznaje się do winy. Zarzuty, które mu postawiono, dotyczą okresu, kiedy pełnił funkcję zastępcy dyrektora ds. klinicznych i organizacyjnych Instytutu Kardiologii im. Prymasa Tysiąclecia Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Według prokuratury, Pinkas zażądał od firmy, która wygrała przetarg na świadczenia w zakresie diagnostyki laboratoryjnej w latach 2003-2005, pokrycia kosztów remontu pomieszczeń służbowych, zajmowanych przez ówczesnego dyrektora Instytutu. Koszt remontu wyniósł prawie 55 tys. zł.
Religa przed objęciem resortu zdrowia w rządzie PiS kierował wraz z Pinkasem Instytutem Kardiologii.
"Na pytanie, czy wierzę, że (Pinkas) mógł wejść w jakiekolwiek działania korupcyjne, wziąć łapówkę (...) moja odpowiedź jest - nie, ja w to nie wierzę, to jest moje prywatne zdanie" - powiedział w środę na konferencji prasowej w Sejmie Religa.
"Ale - i tu apeluję do wszystkich - ocenę pozostawmy jednak sądowi. Niech sąd rozstrzygnie sprawę" - zastrzegł.
Podkreślił także, że w 2005 r. zwrócił się do Ministerstwa Zdrowia o przeprowadzenie kontroli zasadności wprowadzenia do Instytutu Kardiologii firmy zajmującej się diagnostyką laboratoryjną.
Wynikło z niej jednoznacznie - jak zaznaczył - że decyzja ta była ekonomicznie uzasadniona. Religa podkreślił też, że w momencie przeprowadzania kontroli ministerstwem kierował SLD, a więc nie ugrupowanie politycznie przyjacielskie wobec prawicy.
Pinkasowi zarzucono też, że w związku z pełnieniem funkcji publicznej przyjął co najmniej 55 tys. zł i wieczne pióro warte prawie 3 tys. zł w zamian m.in. za ułatwienie jednej ze spółek wygrania przetargu zorganizowanego w Instytucie.
Zarzuty mają związek ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości dotyczących organizowania przetargów na dostawę sprzętu medycznego i odczynników oraz konkursów związanych z tzw. outsourcingiem dla publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej (ZOZ) z terenu całego kraju. Śledztwo obejmuje na razie lata 2001-2007.
Zbadano "nieprawidłowości związane z działalnością spółek branży diagnostyki laboratoryjnej: DPC Polska, Diag System oraz Diagnostyka z Krakowa".
Ustalono, że przedstawiciele firm, w zamian za korzystne rozstrzygnięcia konkursów dotyczących przejęcia laboratoriów szpitalnych w całym kraju oraz przetargów na dostawę sprzętu medycznego i odczynników laboratoryjnych, wręczali korzyści majątkowe i osobiste pracownikom publicznych ZOZ-ów.
Do tej pory zarzuty w tej sprawie postawiono ponad 30 osobom. Wśród podejrzanych są osoby pełniące kierownicze funkcje w spółkach medycznych, przedstawiciele handlowi tych spółek, kierownicy i dyrektorzy szpitali oraz laboratoriów szpitalnych, a także m.in. funkcjonariusz policji i lekarz.
pap, ss