Co i rusz słyszy się o incydentach, które związane są z zakłócaniem sygnału GPS (systemu nawigacji satelitarnej). Załogi statków, a także piloci dronów uskarżają się, że m.in. w rejonie Morza Bałtyckiego czy na Warmii i Mazurach pojawiają się problemy z GPS-em, co nierzadko uniemożliwia pracę (np. bezzałogowce, które nie mogą funkcjonować bez nawigacji, zwyczajnie opadają na ziemię – piloci po wszystkim często nie wiedzą, gdzie znajduje się ich UAV).
Inny przykład, o którym wspomniała w swoim tekście redakcja portalu NaTemat, miał miejsce w ubiegłym roku – gdy załoga samolotu pasażerskiego lecącego z Hiszpanii (Alicante) do Polski (Bydgoszcz) został przekierowany do Poznania w związku z problemami z GPS.
Zakłócenia GPS to poważne zagrożenie m.in. dla lotnictwa
Portal Trójmiasto ustalił, że w ciągu jednego weekendu – w aplikacji Drone Tower – stwierdzono utratę sześciu dronów. Do większości incydentów doszło w okolicy lub na terenie Gdańska, Sopotu i Gdyni (a jeden m.in. w Krynicy Morskiej).
Na portalu GPS Jam można śledzić w czasie rzeczywistym informacje o ewentualnych zakłóceniach sygnału. W tym momencie „mocne zakłócenia” (czyli powyżej 10 proc. – obszar oznaczony kolorem czerwonym) stwierdzono m.in. w rejonie Grudziądza, Iławy, Kwidzyna, Elbląga, Starogardu Gdańskiego, Gdańska, Sopotu, Gdyni, Kościerzyna, Lęborka, Słupska, Wejherowa czy Łeby.
Były szef MSWiA: Rosja maczała w tym palce
NaTemat wskazał, że zakłócenia pochodzą najprawdopodobniej z obwodu królewieckiego (ze znajdujących się tam baz).
Problemy z GPS-em komentował w 2025 r. ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji – Tomasz Siemoniak. – Nie ma wątpliwości, że Rosja maczała w tym swoje palce – oceniał na antenie stacji Polsat News. Zwracał uwagę, że sygnał GPS to „krytyczny element konfliktów zbrojnych”.
Czytaj też:
Inflacja w Polsce. Potwierdziły się niepokojące szacunkiCzytaj też:
Turyści liczyli na okazję, a zostali z niczym. Przewoźnik podjął trudną decyzję
