Karnowski udał się na urlop po tym, jak trójmiejski biznesmen oskarżył go o złożenie mu propozycji korupcyjnej. We wtorek prezydent Sopotu poinformował podczas bardzo burzliwej sesji Rady Miasta w Sopocie, że wraca do pracy. Jak dodał, "swoje sprawy" będzie chciał najpierw przedstawić w prokuraturze, potem radnym.
"Jako mieszkaniec Sopotu nie chciałbym, aby miasto nie było rządzone. Wydaje się, że decyzja o powrocie do pracy ma uzasadnienie w odpowiedzialności za miasto. Nic jednak nie zwalnia prezydenta Karnowskiego i nikogo w Polsce z odpowiedzialności cywilnej i karnej, jeśli zostały popełnione wykroczenia czy przestępstwa" - mówił Tusk na konferencji prasowej w Konstantynowie Łódzkim.
Przypomniał, że przyjęta została już rezygnacja Karnowskiego z członkostwa w Platformie Obywatelskiej i - jak podkreślił - "sprawę uważa za zamkniętą". Jak dodał, to czy Jacek Karnowski powinien nadal być gospodarzem Sopotu "rozstrzygać będzie samorząd i przebieg dochodzenia".
Szef rządu zaznaczył, że w sposób pośredni jest odpowiedzialny za to, aby "prokuratura i inne służby działały w tej sprawie szybko i bardzo rzetelnie". "Pilnujemy, aby w tej sprawie działano bezstronnie i bardzo szybko; za to biorę odpowiedzialność" - zadeklarował premier.
W pierwszych dniach lipca trójmiejski biznesmen i ówczesny członek PO, Sławomir Julke zawiadomił prokuraturę o tym, że w marcu tego roku prezydent Karnowski zażądał od niego łapówki w postaci dwóch mieszkań w zamian za pomoc w uzyskaniu zgody na dobudowanie piętra na jednej z sopockich kamienic.
Sprawą domniemanej korupcji zajęło się gdańskie biuro do spraw przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej. Julke przekazał prokuraturze nagranie z rozmowy, jaką odbył z Karnowskim w marcu. Biznesmen był już wielokrotnie przesłuchiwany, odmawia jednak ujawnienia szczegółów przesłuchań. Zarząd PO wykluczył Julke z partii.
Karnowski nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że rozbudowa kamienicy miała być wspólną inwestycją: jego i zaprzyjaźnionego z nim wówczas Sławomira Julke.
nd, pap