Marta Roels: Premier Tusk powiedział ostatnio, że atak Rosji na kraj NATO jest kwestią miesięcy, a nie lat. Ile jest w tym prawdy i dlaczego premier formułuje tak mocne ostrzeżenie?
Gen. Andrzej Pawlikowski: Wypowiedź Donalda Tuska o potencjalnym ataku Federacji Rosyjskiej na któreś z państw NATO należy analizować równocześnie w wymiarze operacyjnym, politycznym i komunikacyjnym.
Z punktu widzenia planowania strategii bezpieczeństwa państwa taki scenariusz powinien być brany pod uwagę. Odpowiedzialna polityka nie może opierać się wyłącznie na wariantach optymistycznych. Państwo ma obowiązek przygotowywać się zarówno na scenariusze najbardziej prawdopodobne, jak i te najbardziej niebezpieczne. Premier dysponuje dostępem do informacji niejawnych, pochodzących zarówno od służb państwowych, jak i ze struktur sojuszniczych, w tym NATO. Dane wywiadowcze i analityczne są agregowane oraz poddawane ocenie przed przedstawieniem decydentom politycznym, a część tej wiedzy pozostaje poza przestrzenią publiczną. To oznacza, że wypowiedzi liderów państw mogą opierać się na szerszym obrazie sytuacji niż ten dostępny opinii publicznej, choć nie wszystkie jego elementy mogą być ujawnione.
Jednocześnie należy wyraźnie oddzielić analizę scenariuszową od oceny prawdopodobieństwa. Na obecnym etapie bezpośredni atak Rosji na państwo NATO nie jest uznawany za wariant najbardziej prawdopodobny. Federacja Rosyjska pozostaje zaangażowana w konflikt zapoczątkowany w 2022 roku, ponosząc znaczące koszty militarne, gospodarcze i polityczne.
Jej zdolności do otwarcia kolejnego frontu przeciwko Sojuszowi są ograniczone, a ewentualna eskalacja oznaczałaby wejście w konflikt o znacznie szerszej skali i trudnych do kontrolowania konsekwencjach.
Tego typu wypowiedzi mają także wymiar polityki strategicznej. Mogą służyć mobilizowaniu opinii publicznej i partnerów międzynarodowych do zwiększenia wydatków obronnych, wzmacnianiu spójności sojuszniczej oraz sygnalizowaniu przeciwnikowi determinacji i gotowości. W tym sensie są elementem oddziaływania nie tylko informacyjnego, ale i odstraszającego.
Jednakże sformułowania alarmistyczne mogą wywoływać silne reakcje społeczne, od niepokoju po działania o charakterze impulsywnym. W państwie demokratycznym przekaz dotyczący wojny i pokoju powinien być szczególnie precyzyjny i wyważony, ponieważ bezpośrednio wpływa na poczucie bezpieczeństwa obywateli i ich decyzje. Zatem ostrzeżenie premiera wpisuje się w logikę odpowiedzialnego przygotowania państwa na różne scenariusze i może mieć również funkcję mobilizacyjną wobec sojuszników. Nie oznacza jednak, że bezpośredni atak Rosji na NATO jest obecnie scenariuszem najbardziej prawdopodobnym.
Na razie Rosja ugrzęzła na Ukrainie. Jak pan ocenia obecną sytuację na froncie? Czy to może być dla Moskwy drugi Afganistan?
Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
